Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam ;c
Zapach świeżo ściętej trawy dociera do nozdrzy blondynki. Ciepły, letni wiatr owiewa jej twarz, a włosy wprawia w ruch. Dookoła niej trwa cisza, co sprawia, że nastrój jest jeszcze cudowniejszy. Ptaki śpiewają piękną melodię, która sprawia, że człowiek się uśmiecha. Drzewa mają piękny zielony kolor. Kwiaty natomiast zachwycają różnorodnością kolorów.
Odwraca głowę w lewą stronę i dostrzega jakąś postać, która się jej przygląda. Wyostrza swój wzrok i stwierdza, że owa postać to mężczyzna, a dokładniej chłopak w wieku 18-21 lat. Ma na sobie czarne spodnie i białą bluzkę z napisem. Podchodzi bliżej niego. Blondyn cały czas się w nią wpatruje.Kiedy jej wzrok pada na jego tęczówki - tonie. Tonie w ich przepięknym odcieniu. Nawet ocean nie ma takiego koloru, jak jego oczy. Zauważa w nich iskierki.
Kiedy staje naprzeciw niego, rękę niepewnie i powoli unosi do góry. Najpierw palcami przejeżdża po jego delikatnej skórze na twarzy, a po chwili cała jej dłoń ląduje na jego policzku. Wpatrują się w siebie nawzajem, jak w jakieś obrazy.
-Mam na imię Niall-pierwszy odzywa się chłopak.
-Charlie.
Nie kontrolują tego co robią. Zachowują się tak jakby ktoś nimi sterował. Choć nie znają się, to czują do siebie ogromny pociąg.
Ich usta stykają się. Wargi pasują do siebie idealnie.
Niall wykonuje pierwszy ruch. Po chwili doczekuje się odpowiedzi ze strony dziewczyny.
Charlie drugą dłoń kładzie na jego karku i przyciąga go bliżej. Blondyn ręce umiejscawia na biodrach swojej partnerki. Oboje oddają się pocałunkowi, który z sekundy na sekundę staje się coraz bardziej zachłanny.
Nie mija chwila, a Niall przygważdża swoim ciałem, ciało blondynki do drzewa.
Przejeżdża językiem po jej dolnej wardze prosząc o 'wstęp', którego dziewczyna mu udziela. Bez zbędnych ceremonii wkracza do środka. Na początku delikatnie gładzi jej język swoim. Dopiero kiedy się ze sobą oswoją zaczynają swój 'taniec', który wywołuje mnóstwo emocji.
Każde z nich jest teraz w swoim wyimaginowanym świecie, w którym wszystko może się zdarzyć. Uczucia z głębi serca przekładają właśnie w ten pocałunek. Coraz bardziej go pogłębiają.
Kiedy brakuje im tlenu, na chwilę odrywają się od siebie, aby zaczerpnąć powietrza. Jednak nie trwa to długo, bo już po chwili ich usta znów tworzą jedność, a języki kontynuują swój 'taniec'.
***
Wszystko co piękne, kiedyś się kończy. Tak jak i ten sen. Tak, był to sen. Bardzo realistyczny.Aż trudno uwierzyć, że nie zdarzyło się to naprawdę. Jednak mamy szarą rzeczywistość, w której Charlie chodzi do szkoły i nie całuje się z nieznanymi jej chłopakami. Ale oczywiście nie pomijajmy faktu, że ten chłopak był przystojny. Jego imię chyba na zawsze pozostanie w głowie blondynki.
Charlie przekroczyła próg szkoły. Pierwszy dzień w nowym roku szkolnym. Szybkim krokiem zmierzyła ku swojej szafce, w której pozostawiła kilka książek i swoją, ukochaną jeans'ową kurtkę. Zamknęła ją i ruszyła przed siebie szkolnym korytarzem. Po drodze spotkała kilka znajomych jej twarzy.
Kiedy usłyszała dzwonek oznaczający początek zajęć przyśpieszyła kroku. Po chwili znalazła się za drzwiami klasy, w której miała pierwsze zajęcia. Rozejrzała się po sali, gdzie prawie nic się nie zmieniło przez wakacje. Jedynie kolor ścian był odświeżony. Kilka ławek było już zajętych przez uczniów.
Blondynka szybkim krokiem przemierzyła część sali i usiadła w czwartej ławce przy oknie.
Nie minęło 2 minuty jak do klasy weszła reszta uczniów i nauczyciel Angielskiego. Był dość wysoki, ale przy kości jak to mówią. Ubrany był w proste, czarne spodnie, szarą koszulkę, a na to założoną miał koszulę w odcieniu brudnej zieleni.
Usiadł przy biurku i rozpakował swoje rzeczy. Omiótł całą klasę spojrzeniem i wzrokiem wrócił do dziennika.
-Jak wiecie, nadal jestem waszym wychowawcą-nauczyciel zaczął swój monolog spoglądając na uczniów-Myślę, że tę lekcje przeznaczymy na sprawy organizacyjne. Chciałem oznajmić wam, że macie nowego ucznia w klasie..
I właśnie w tym momencie drzwi od sali otworzyły się, a w nich stanął wysoki blondyn.
-Przepraszam za spóźnienie, nie mogłem znaleźć klasy-powiedział i wszedł głębiej.
Dało się słyszeć westchnięcia od żeńskiej części klasy. I było w tym wiele racji, gdyż chłopak był nieziemsko przystojny.-Pan Niall Horan, tak?-spytał nauczyciel.
Charlie na te słowa podniosła głowę do góry i spojrzała na nowo przybyłego. Olśniło ją. Przecież to ten Niall z jej snu. Ale jak to możliwe? Przecież jej się to śniło.
Z daleka dojrzała te jego piękne tęczówki. Nadal były niebieskie. Jednak nie do końca można było powiedzieć, że są po prostu niebieskie. One były wyjątkowe. Chyba na całym świecie nie ma takiego koloru.
-Tak, to ja-odpowiedział na pytanie pana Clark'a.
-Proszę zajmij jakieś wolne miejsce. Najlepiej usiądź z kimś, wtedy ta osoba oprowadzi cię po szkole-oznajmił wychowawca i swoje spojrzenie znów utkwił w dzienniku.
Niall rozejrzał się po klasie. Jego wzrok zatrzymał się na czwartej ławce w rzędzie od okna. Kiedy przyjrzał się uważnie dziewczynie, która siedziała w niej, pewnym krokiem ruszył w jej stronę. Wzrok całej klasy spoczął na ich dwójce. Blondyn usiadł w ławce z Charlie.
-Cześć-powiedziała.
-Cześć.
***
Lekcja minęła szybko i kiedy zadzwonił dzwonek wszyscy uczniowie opuścili salę.
-To jak, oprowadzisz mnie po szkole?
-A mam inne wyjście?-zaśmiała się w odpowiedzi-Chodź.
Szli korytarzem, a blondynka pokazywała mu wszystkie miejsca. Począwszy od składzika woźnego, a kończąc na toaletach. Jednak myślami cały czas była daleko od miejsca, w którym się znajdowali. Próbowała zrozumieć to, że chłopak, który śnił jej się dzisiaj w nocy, idzie tuż obok niej. Czy to realne?
-Śniłaś mi się dzisiaj-z zamyślenia wyrwał ją głos chłopaka.-Ty mi też-odpowiedziała.
To był szybki ruch, którego się nie spodziewała. Niall przyparł ją do ściany, a ręce położył po obu stronach jej głowy, tak aby nie mogła się wydostać. Serce blondynki biło z podwójną siłą, ręce pociły się niemiłosiernie, a w brzuchu roiło się od tzw. motylków. W duchu cieszyła się, że znajdują się w tej części szkoły, w której mało kto przebywa na przerwach. Robiła wszystko, aby tylko nie patrzeć w te jego nieskazitelnie niebieskie tęczówki. Jednak przegrała walkę sama ze sobą i uniosła głowę do góry. Niepewnie spojrzała w jego oczy. To był błąd, bo od razu w nich utonęła. Nie dało się opisać, co czuła w tamtej chwili.
W jego wzroku widziała dobroć, czułość, ale przede wszystkim pożądanie. I nie czekała długo na skutki, ponieważ chłopak chwile potem jak ich wzrok się spotkał, złączył ich usta w pocałunku. I to nie byle jakim pocałunku. Przemawiały przez niego wszystkie emocje. Oddawali się sobie nawzajem.
Charlie wydostała swoje ręce i zarzuciła je chłopakowi na szyje, przyciągając go jeszcze bliżej. Natomiast Niall swoje włożył pod jej plecy kreśląc na nich, tylko jemu znane wzory. Kiedy wreszcie brakło im powietrza, odsunęli się trochę od siebie.
-To nie mógł być przypadek-wyszeptała dziewczyna.
-Bo to nie był przypadek, to było przeznaczenie-odpowiedział jej i musnął delikatnie jej usta.
Koniec.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz