One Direction

One Direction

Łączna liczba wyświetleń

Przepraszam...

...jeśli jakiś imagin pojawi się kilka razy w innych postach to przepraszam. Po prostu jest tego dużo i czasami się w tym gubię. Dziękuję za zrozumienie. Jeśli zauważysz, że imagin wstawiłam wcześniej to możesz powiadomić mnie o tym w komentarzu.

wtorek, 8 lipca 2014

♥Niall♥Harry♥Zayn♥Louis♥Harry♥

♥Niall♥
♥Niall♥Harry♥
♥Zayn♥


♥Louis♥

58#Hazza♥

Blog: Gotta be You Harry Styles

Wyjeżdżasz na wymianę do Włoch. Na wycieczce jest 150 osób z różnych krajów. Mieszkasz w pokoju z hiszpanką.  Bardzo ją lubisz. Pojechałaś tam na miesiąc w wakacje... Jesteś przeszczęśliwa...
Niedaleko Was mieszkają tzw: "przystojniacy" najlepsze ciacha na wymianie. Lubisz z koleżanką zakradać się pod ich okna i patrzeć jak się wygłupiają...Po kolacji wychodzicie żeby ich podpatrywać. Stoicie pod ich oknami. Nagle Twoja koleżanka mówi, że musi iść siku. Radzisz jej żeby poszła w krzaki. Sama tak robisz, ponieważ nie odpowiada Ci wasza łazienka, jest zaniedbana, wręcz odpychająca, więc za każdym razem jak chcesz siku wychodzisz na dwór.Śmiejecie się w niebogłosy... Koleżanka biegnie do lasku.
Czekasz na nią pod drzwiami chłopców.Siadasz pod drzwiami tak aby Cię nie zauważyli.
Po krótkiej chwili słyszysz dźwięk klamki. Zaniepokojona szybko wstajesz i uciekasz za domek... Siadasz pod ścianą. Jest wieczór więc nie boisz się, że Cię zauważy...
Schowałaś się za budą. Nagle czujesz czyjąś rękę na ramieniu... Odwracasz się i zauważasz przystojnego chłopaka z lokami i pięknym uśmiechem. Jest to Harry na którego widok masz motyle w brzuchu...Uważasz go za najmilszego i najprzystojniejszego chłopaka z domu "przystojniaków". Odkąd przyjechałaś na wymianę każdego dnia lubisz go coraz bardziej mimo, że ze sobą nie rozmawialiście. Widziałaś jak pomagał małej dziewczynce jak się przewróciła, pocieszał ją gdy płakała. Pracuje w tej samej stołówce dla ubogich co ty. Jest słodki i dojrzały...


Pomaga Ci wstać, zdejmuje okulary przeciwsłoneczne i patrzy na Ciebie z leciutkim uśmieszkiem.
Jesteś zażenowana... Chłopak zaczyna się śmiać. Chcesz się odwrócić i odejść...
Chłopak łapie Cię za rękę i pyta " Gdzie idziesz?"...
Odpowiadasz " Przepraszam, głupio wyszło, to już ostatni raz, pewnie masz mnie za idiotkę, dlatego zejdę Ci z oczu i..."Chłopak Cię ucisza i pyta " Zawsze tak dużo mówisz?" i uśmiecha się, a na jego policzkach widać urocze dołeczki. Patrzysz w ziemię skrępowana. Chłopak mówi, że mu zaimponowałaś...
Uśmiechasz się... Chłopak zaprasza Cię na spacer. Jest Ci miło, patrzycie sobie w oczy, jest magicznie. 
Wsłuchujesz się w jego oddech, jest Ci cudownie, przecież rozmawiasz z Harrym, z tym Harrym, który Ci się podoba... gdy nagle słyszysz, że ktoś wynurza się z krzaków.Jest to Twoja koleżanka. Harry zaczyna się śmiać.Koleżanka patrzy jak osłupiała... Harry zaprasza Was do ich domku. Twoja koleżanka piszczy jak szalona.... Harry i Ty śmiejecie się z niej dyskretnie patrząc na siebie.


Harry zapoznaje Was z kolegami: z Liamem, Zaynem, Niallem i Louisem. Zaczynacie wszyscy rozmawiać.
Jest bardzo fajnie, wyluzowałyście się. Świetnie się bawicie. Gracie w Fife, Niall zamawia pizze. Louis jest przezabawny. Cały czas się wygłupia. Jest to najszczęśliwszy dzień w Twoim życiu. Zayn z Liamem zasnęli na swoich ramionach, Niall zasnął z głową w pudełku po pizzy, Louis poszedł na góre z Twoją koleżanką. Ty zostałaś sama z Hazzą. Wyszliście na dwór.

Spacerujecie. Nagle  Hazza złapał Cię za rękę. Zdziwiłaś się i zrobiłaś pytającą minę. Zanim zdażyłąś cokolowiek powiedzieć Harry Cię pocałował lekko w usta i po chwili powiedział "Gdy zobaczyłem Cię pierwszego razu pierwszego dnia wyjazdu od razu się w Tobie zauroczyłem, Gdy zobaczyłem jak pomagasz tym starszym ludziom, jak się z tego cieszysz, jaka jesteś w stosunku do nich szczera. Dzisiaj gdy zobaczyłem Cię za naszym domkiem poczułem, że czas się otworzyć i zaprosić Cię na randkę. Codziennie chodziłem pod Wasz dom i patrzyłem w twoje okna.  Z dnia na dzień podobasz mi się coraz bardziej"


Twoje oczy są wielkości mandarynki, Jesteś w szoku. Nie wierzysz w to co się dzieje. Przecież to Harry.To z jego ust wychodzą te piękne słowa. Nagle mówi " Powiedz coś". Łapiesz go za ręce i całujesz w usta. Po chwili Harry obejmuje Cię i całuje w szyję. Potem zaczynacie się całować. Ta chwila jest cudowna. Idziecie na plażę, obejmujecie się i zasypiacie wtuleni... 



Zaczynacie się spotykać i wkrótce zostajecie parą...

57#Zayn♥


[Kartka z pamiętnika]

Myślami jestem wciąż przy niej. Zastanawiam się co teraz robi, o czym myśli, czy nadal kocha mnie tak mocno jak ja ją. Znasz to uczucie? Uczucie które niszczy mnie od środka. Miłość. Najgorsze gówno w jakie kiedykolwiek się wpakowałem. 

Jestem Zayn, Zayn Malik.
Ja i [T.I] rozstaliśmy się kilka miesięcy temu. Miała dość tego jak narażałem się, biorąc udział w tych pieprzonych wyścigach.
Zabawne, w ten sam sposób się poznaliśmy.

Brałem udział w wyścigu motorowym, wszystko szło świetnie, byłem niedaleko końca trasy, prowadziłem. Słyszałem niedaleko krzyki i błaganie o pomoc jakiejś dziewczyny. Nie wiem czemu, ale zostawiłem motor i pobiegłem w kierunku miejsca gdzie ją słyszałem. Kilku skurwieli dobierało się do niej, tak się cieszę że zdążyłem. Zabrałem ją stamtąd, biegliśmy w stronę mojego motoru. Gdy go podniosłem, usłyszeliśmy syreny policyjne, psom chodziło o wyścig,nielegalny jak można się domyślić. Kazałem jej siadać na motor, z początku stawiała jakiś upór, ale chyba zdecydowała się aby mi zaufać. Zabrałem ją do siebie, później wszystko stało się samo.
Nie wygrałem wyścigu,ale zyskałem ją, znaczy dla mnie o wiele więcej.

Nie chciała dalej patrzeć na to co robię, teraz nie ma jej przy mnie. Straciłem cały mój sens życia, choć wcześniej myślałem że to co robię nim jest. 

Nie wiem czy byłbym w stanie żyć dalej bez niej.

Dziś jadę na swój ostatni wyścig,którym skończę to wszystko.

[T.I] ,jeśli jakimś cudem to czytasz.. będę na ciebie czekał.

___________________________________________________________

KRÓTKI, ALE PIĘKNY *.*

niedziela, 6 lipca 2014

56#Louis/One Direction

blog:We Can't Stop.

Poznałaś chłopców wiele wiele lat temu.Znałaś ich jeszcze kiedy nie byli sławni.Spotykałaś się z Louisem od trzech lat, po mimo zastrzeżeń przyjaciół.Byliście ze sobą szczęśliwi...Chociaż bałaś się, że jeżeli się rozstaniecie to wasza przyjaźń przestanie istnieć.Zauważyłaś, że przez kilka ostatnich dni Louis chodzi takie zamulony.Pewnego wieczoru siedzicie u niego na kanapie, tonąc w swoich objęciach.
Louis:[T.I] muszę ci coś powiedzieć..
Ty: Co takiego..?
Louis: Za dwa dni wyjeżdżamy w trasę...
Ty: Tyle razy wyjeżdżaliście więc nie robi mi to jakieś większej różnicy...
Louis: Tylko, że teraz wyjeżdżamy na dłużej...
Ty: Na ile..?
Louis: Na trzy miesiące..
Ty: CO..?! ile to przede mną ukrywasz..?
Louis: Wiemy od miesiąca..
Ty: I ty mi dopiero mówisz..?!
Louis: Czy uważasz, że gdybym ci powiedział wcześniej to zmieniłoby to coś..?
Ty: Nie wiem..może..Ale powinieneś mi o tym powiedzieć...
Odsunęłaś się od niego, założyłaś ręka na rękę i tępo patrzyłaś w telewizor
 
Louis: Szkrabie...nie obrażaj się...
Ty: Daj mi spokój...
spokój...
Louis: [T.I] no proszę cię..
Ty: Nie mów tak do mnie..
Louis: Przecież to twoje imię..
Ty: No wiem przecież..nie dość, że mnie okłamał to jeszcze mnie poucza...pff..!
Louis: A wybaczysz mi jak zrobię tak..?
Louis zaczął ,,chodzić" dwoma palcami po twoich biodrach i w górę.Coraz bardziej się przybliżał do ciebie.Chciałaś być twarda  i prawie ci się udało go ignorować ale Lou nie dawał za wygraną.Zaczął delikatnie cię całować po szyi, barkach aż w końcu dotarł do twarzy.Czule i namiętnie cię pocałował.Ty wtedy nie wytrzymałaś i odwzajemniłaś pocałunek.Louis był nad tobą.Ty delikatnie obejmowałaś go za szyję.Przestaliście się całować.
Ty: To nie znaczy, że ci wybaczyłam...
Louis:[T.I] oj daj już spokój
Ty: Może nie widać ale jestem na ciebie zła..
Louis: Trzy miesiące szybko zlecą, zobaczysz..
Ty: Ale gdybyś mi powiedział wcześniej to nie spędzałabym czasu z innymi tylko z tobą, a poza tym nie wytrzymam bez ciebie...
Łzy stanęły ci w oczach.Louis przytulił cię mocno i szepnął do ucha
Louis: Szkrabie...będzie dobrze..przetrwasz..będziemy się spotykać..
Ty: Jak.?! nie pochodzę z bogatej rodziny, nie będę miała na bilet..?!
Louis: TO ja będę chciał cię zobaczyć więc ja ci kupię bilet
Ty:Nie chce..
Louis: Czemu jesteś taka uparta..?
Ty: Nie chce sprawiać ci kłopotów...
Louis: Ty nie jesteś dla mnie kłopotem..Kocham cię..więc kupie ci bilet na najbliższy koncert, abyś mogła być przy mnie...
Ty: Ale ja nie mogę, przyjąć tego biletu..
Louis: Ależ możesz...
Ty: Wiesz chyba powinnam już iść..
Louis: Proszę zostań...
Ty: Wpadnę może potem..
Louis: NO proszę...Potem to nie będę miał czasu, bo pakowanie..
Ty: A ja teraz nie mam czasu..
Louis: Wyjeżdżam na trzy miesiące, a ty mi mówisz, że nie masz dla mnie czasu..?!
Ty: Gdybyś mi wcześniej powiedział to spędzalibyśmy go więcej..!
Louis: Dobra..TO może od razu przestańmy ze sobą być..! nie będę przecież marnował twojego cennego czasu..!
Ty: Zrywasz ze mną..?
Louis: Twój czas jest za cenny dla mnie...
Miałaś łzy w oczach.Patrzyłaś tępo na Louisa, który stał przed tobą.Stałaś tyłem do drzwi.
Ty: Dobra..sam tego chciałeś...
Louis: O czym ty mówisz..?Bo się pogubiłem
Ty: TO koniec Louis, to koniec.
Louis chciał coś powiedzieć ale ty się rozpłakałaś jak małe dziecko.Patrzyłaś w jego przeszklone zielone oczy.Zauważyłaś, że on też płacze.Pobiegł na górę do swojego pokoju i się zamknął.Odwróciłaś się i zobczyłaś Liama,Harrego,Zayna i Nialla stających przed tobą z otwartymi buziami.Ciągle płakałaś.Nie mogłaś uwierzyć, że ty i Louis..., że to koniec..
Ty:Długo tu staliście...?
Harry: Wystarczająco długo...Jak mogłaś to zrobić Louoisowi..?!
Ty:Przecież to on mnie rzucił..ja tylko mu to uświadomiłam...
Liam: Słyszeliśmy wszystko..
Zayn: Przez taką błahostkę go zostawiłaś..
Niall: Po co w ogóle z nim byłaś..
Nie mogłaś uwierzyć w to co oni mówili.Oni też byli przeciwko ciebie.Poczułaś jak serce ci pęka w środku.
Ty: Wy też jesteście przeciwko mnie..?! Dobra..Louis mnie okłamał a potem miał do mnie pretensje o to że muszę ość do domu...i powiedział,że skoro się tak śpieszę to może powinniśmy dać sobie spokój...
Niall: Czemu się śpieszyłaś..?
Usłyszałaś jak Louis schodzi po schodach
Ty: BO dobrze wiedziałam o waszej trasie....i szykowałam dla niego niespodziankę...a ta cała złość to było udawane dla lepszego efektu...Ale już się przyzwyczaiłam, że nic mi nie wychodzi...Także...sory idę posprzątać w domu ,,po niespodziance"
powiedziałaś przepychając się miedzy chłopakami i wyszłaś z jego domu.
Wybiegli za tobą.
Louis: [T.I] przepraszam...nigdy nie pomyślałbym sobie o tym, że ty..
Ty: Daj spokój..Powiedziałeś to co miałeś powiedzieć..teraz daj mi spokój...
wyrwałaś ręce z jego rąk.Otarłaś łzy, których było coraz więcej i więcej.Odeszłaś od niego.Pobiegłaś do domu swojej przyjaciółki.Powiedziałaś jej wszystko.
T.P: Może powinnaś mu wybaczyć...Każdy popełnia błędy..
Ty: Może..powinnam ale niech zawalczy o mnie...BOże co ja gadam..Nie chce mi się z nim gadać..Pójdę do domu..Cześć.
T.P: Pa...trzymaj się..Porozmawiaj z nim.
Pobiegłaś do siebie.Zamknęłaś się w pokoju,położyłaś się na łóżku i płakałaś.Był wieczór.Louis ani razu nie zadzwonił, nie pisał.Nie spałaś nawet minuty tej nocy.Ciągle gapiłaś się na ścianę, gdzie były wasze zdjęcia.Kochałaś go bardzo mocno, był dla ciebie całym życiem, a rozstaliście się z takeigo głupiego powodu.Calutki następny dzień przepłakałaś słuchając piosenki ,,Moments".W pewnym momencie twoja przyjaciółka wparowała do twojego pokoju.
T.P: CO ty wyprawiasz..?Czemu nie odbierasz telefonu..?! Martwiłam się..
Ty: A widzisz tu osobę, która pragnie odbierać telefony..? Ja też...
T.P:Pogadaj z nim...
Ty: Nie zadzwonił ani razu...Nawet nie napisał..Dziś są moje urodziny, a on jutro wylatuje...i nawet zwykłych życzeń
Znów się rozpłakałaś..
T.P: Może ma ważne spotkanie...
Ty: Daj mi spokój...
T.P: Proszę tylko nie płacz...Chodź do niego..Pogadamy razem z nim..
Ty:Nie chce go widzieć..
T.P:On cię kocha...Więc daj mu szanse..
Ty: Masz pięć minut.
Ubrałaś się i poszłaś do domu Louisa ze swoją przyjaciółką.Stanęłyście pod daszkiem jego domu.Zadzwoniłaś.Nikt nie otwierał.Jeszcze raz.Nikt nie otwierał.Złapałaś za klamkę.Były otwarte.Weszłyście.W salonie stał Louis i Harry.Gdy tylko ich zobaczyłaś to łzy poleciały ci po policzkach jeszcze gorzej niż wcześniej, jeszcze gorzej niż deszcz podczas ulewy.Harry i Louis się całowali.Nie mogłaś w to uwierzyć.Wiedziałaś, że łączyła ich szczególna więź ale nie miałaś pojęcia, że....
T.P: Yhm yhm...Było otwarte..
Louis:[T.I] to nie tak jak myślisz..
Ty: DAJ MI SPOKÓJ...!! ZABAWIŁEŚ SIĘ MNĄ...!! JAK MOGŁEŚ...JEŻELI COŚ CZUŁEŚ DO HARREGO TO BYŁO MI TO POWIEDZIEĆ...!!! NIENAWIDZĘ CIĘ...!
krzyknęłaś na całe gardło aż z góry zbiegli Zayn, Liam i Niall.
Liam: Co tu się dzieje..?
T.P:Louis pokazał jaki jest naprawdę.
Louis: [T.I] to nie tak..proszę wysłuchaj mnie..
Ty: Jak ty się chcesz tłumaczyć...Całowałeś go Louis..!!! Po cholere tu przychodziłam....Jak mogłeś mi to zrobić...Nienawidzę cię..!!!!!!
Louis: Proszę cię wysłuchaj mnie..nic mnie z Harrym nie łączy..naprawdę..Kocham go jak braciszka..tylko...
Ty: Zamilcz...nigdy ci tego nie wybaczę...tylko ja cię kochałam Louis... nie bawiłam się tobą..
Zayn: On cię kocha..
T.P: Mulatku stul dziubek..
Louis: Ale ja się tobą nie bawiłem...Naprawdę cię kocham...
Ty: Tak mnie kochasz, że całowałeś Harrego...
Harry: A ty nie całowałaś [I.T.P]..?
Ty: No jakoś nie było okazji....[[I.T.P]idziemy stąd...Nie chce was znać..
Louis: [T.I]..! Proszę nie rób mi tego..
Wyszłyście obie z jego domu.Płakałaś jak małe dziecko, któremu zabrano ukochaną zabawkę...Nie chciałaś ich widzieć na oczy..
Ty:Cudny prezent...-szepnęłaś do siebie.
Poszłaś z twoją przyjaciółką do twojego domu.Zamknęłyście się u ciebie w pokoju i ona cie pocieszała.W pewnym momencie zerwałaś się z miejsca i zaczęłaś zrywać wszystkie wasze zdjęcia, wszystkie jego plakaty..wszystko co przypominało ci o Louisie lądowało w koszu.Twoja przyjaciółka nocowała u ciebie.Chłopcy byli już w drodze  na lotnisko.Wiedziałaś wszystko od twojej przyjaciółki, która kręciła coś z Zaynem.Dziś grali już pierwszy koncert.Oglądałyście go we dwie.Płakałaś.Potem był wywiad.Louis był uśmiechnięty.Padło pytanie o ciebie.
Louis: TO już zamknięty rozdział mojego życia..Już nie jesteśmy razem...Tak jakoś wyszło...
Gdy tylko usłyszałaś pierwsze słowa wypowiedzi Lou rozpłakałaś się jak....sama nie wiedziałaś jak to ująć.Byliście ze sobą trzy lata, a on zamknął ten ,,rozdział" w jeden dzień.Chciałaś do niego zadzwonić ale nie umiałaś.Oglądałaś wszystkie ich koncerty.Na każdym płakałaś.Przez trzy miesiące nie mogłaś się pozbierać.W końcu się trochę uspokoiłaś.Przyszedł czas powrotu chłopaków.Wiedziałaś, że poszli na spacer.Więc udałaś się w przeciwnym kierunku.Szłaś po moście Tower Bridge.Odebrałaś telefon.
Ty: Słucham..?
T.P:Gdzie jesteś..?
Ty: Nad Tamizą.
T.P:Tylko nie skacz..
Ty: nie zamierzam..
T.P:Napewno..?
Ty: Nie..
T.P: Nie rób nic głupiego...
rozłączyłaś się i zobaczyłaś, że masz jednego sms-a od Louisa
,,Przepraszam,że tak bardzo spóźniony ale nie miałem odwagi...Wszystkiego najlepszego,Szkrabie..Zaszalej osiemnastkę ma się tylko jedną..!Loui".
Myślałaś tylko o skoku.Nie miałaś ochoty dalej żyć bez TWOJEGO Louisa.Oparłaś się o poręcz.Usiadłaś na niej.Przeszłaś na drugą stronę.Spojrzałaś w dół,Tamiza była dziś bardzo wzburzona.Bałaś się ale nie miałaś siły dalej walczyć z całym światem i z tym co czujesz do Louisa.Wiedziałaś, że to jedyne wyjście z sytuacji.Zobaczyłaś jak twoja przyjaciółka i chłopcy z One Direction biegną w twoją stronę.
Louis: [T.I]błagam nie rób tego..!!! KOCHAM CIĘ..!Wróć na druga stronę...Proszeeeeeeeeeeeee.....!!
Znów płakałaś.Miałaś dość łez, dość tego bólu i dość Louisa i reszty chłopaków.
Byli coraz bliżej ciebie.Dobiegli do ciebie.Louis cię złapał za ręce.Stałaś twarz w twarz z nim.Nieśmiało i czule go pocałowałaś i szepnęłaś do ucha
Ty: Louis kocham cię najbardziej na świecie...pamiętaj o tym, a i właśnie chce zaszaleć..
wykorzystałaś tę chwilę, że trzymał cię słabo i wyskoczyłaś z jego uścisku.
Louis: [T.I] nieeeeeeeeeeeeeeee eeeeeeeeeeeeeeeeeee.............!!Błagam...
Louis płakał jak małe dziecko.Harry go kurczowo siebie trzymał żeby on także za tobą nie skoczył,szarpał go, bił, wyrywał się.W pewnym momencie usłyszeli głośny plusk wody i twój krzyk.Krzyknęłaś
Ty: Kocham wam, Szkraby..!!1
Wtedy wszyscy równocześnie się rozpłakali.Duże łzy rozpaczy kapały z ich policzków.Louis nie dawał sobie z tym rady.Chciał skakać ale chłopcy i twoja przyjaciółka mu nie pozwolili.Odeszli od mostu.Louis ciągle patrzył w miejsce gdzie stałaś.Podbiegł jeszcze raz do miejsca w którym wcześniej stałaś przytulił się do poręczy.Chciał poczuć twój zapach, poczuć twoje ciepło.Po chwili wstał i szepnął 
Louis:Też cię kocham Szkrabie..i tylko ciebie.
wyciągnął ręce do góry, tak jakbyś była przed nim w postaci ducha.Potem pokornie podszedł do przyjaciół.Cały się trzęsł.Nie mógł opanować łez.Ciągle myślał tylko o tobie.Noc spędził z chłopcami.Nawet nie zmrużył oka.Następnego dnia rankiem zszedł do kuchni gdyż zwabiły go zapachy.
Harry: Naleśniki, mogą być..?
Louis: Jasne tylko szybko bo muszę pędzić do [T.I]
Liam podszedł do niego, przytulił go.
Liam: Louis...ona nie żyje..
Louis: Nie no coś ty...Niezły żart.
Zayn: Ona naprawdę odeszła..
Louis: Przestańcie muszę ją przeprosić...
Niall: LOUIS TY GŁUPKU ONA NAPRAWDĘ ODESZŁA..NIE MA JEJ SKOCZYŁA Z MOSTU A TO WSZYSTKO PRZEZ CIEBIE, BO MUSIAŁEŚ POCAŁOWAĆ HARREGO.....!!!!
Niall był bardzo zżyty z tobą.Jego poznałaś jako pierwszego, a potem to on cię przedstawił reszcie towarzystwa.Louis po tym słowach pobiegł na górę i zamknął się w swoim pokoju.
Harry: Niall...!!!
Niall: NO co ktoś mu musiał to uświadomić.
Liam: Nie uważasz, że jednak troszkę za ostro..?
Niall: Nie...Nawet nie masz pojęcia jak mi jej teraz brakuje....
Liam: Nam też...i to bardzo..
Niall: Nie znaliście jej tak długo jak ja....Przyjaźniliśmy się dużo dużo wcześniej...Nie umiem żyć bez niej.
Niall mocno wtulił się w tors Liama gorzko płacząc.
Zayn: Kochany nam też jest trudno ale Louisa musimy traktować delikatnie...jak na razie
Niall: To jego wina..i jak na razie nie potrafię mu tego wybaczyć..jeszcze nie teraz
Niall wybiegł z domu, trzaskając drzwiami.
Harry: A jej rodzice wiedzą..?
Liam: Tak..Wczoraj z Zaynem tam pojechałem
Harry: I jak to przyjęli..?
Zayn: Gorzej niż tragicznie..ale wzięli coś na uspokojenie...Poprosili nas o pomoc w przygotowaniu pogrzebu
Zayn też się rozpłakał...Po raz kolejny..
Liam przytulił przyjaciela, a Harry się do nich przyłączył.Potem poszli do Louisa.Leżał na łóżku i płakał.Patrzył na ścianę, która zagospodarowałaś mu wcześniej.Dotykał jej i płakał.Dotykał twoje zdjęcia, na których się całowaliście, przytulaliście i na których po prostu staliście.Kochał cię nad życie...Był tylko zagubiony.Następnie poszli wszyscy szukać Nialla.Był na moście.Patrzył prosto przed siebie i wspominał.Chłopcy stanęli obok niego i stali tak bez słowa.Przez następny tydzień pomogli w przygotowaniu pogrzebu cały czas płakali.Na mszy byli tylko Zayn,Liam,Niall,Harry,Louis,twoja przyjaciółka i rodzice.Msza była krótka ale bardzo wzruszająca.Były pokazywane twoje zdjęcia, nagrania wszystko co przywoływało najboleśniejsze wspomnienia z tobą.Wszyscy płakali,gorzko płakali.Potem wszyscy udali się na cmentarz gdzie pochowano ciało.Louis patrzył na twoje zdjęcie i się do niego uśmiechał.Było pochmurno gdy kapłan zaczął śpiewać pieśń pożegnalną nagle słońce przebiło się przez wszystkie ciemne chmury, a wszyscy wyszeptali:
-Jej naprawdę nie ma.
Zakopano trumnę.Rodzice i twoja przyjaciółka odeszli.Zostali tylko chłopcy.Louis bezsilnie opadł na ziemię i płakał.Harry podniósł go i przytulił.On też płakał tak samo jak Liam, Zayn i Niall.Byłaś dla nich jak najbliższa siostra.Nie mogli sobie poradzić z twoim odejściem.Odwołali wszystkie koncerty, wywiady i inne ważne wydarzenia, w których mieli wziąć udział.Fanki były załamane, nie tylko z powodu odwołania ale także dlatego, bo cię uwielbiały.Kiedy Louis był zajęty to ty odpisywałaś na różne listy, followałaś wszystkie dziewczyny na Twitterze Tomlinsona.Kilka razy wystąpiłaś z chłopcami, grałaś na pianinie albo gitarze.Można było twierdzić, że byłaś sławna.Wszyscy przeżyli twoją śmierć tragicznie.Louis chodził przybity, z wesołka zmienił się w smutasa.Nie widział sensu życia.Chłopcy byli przy nim, zamieszkali z nim ale jemu to nie wystarczało.Nikt nie umiał mu zastąpić ciebie.Rok po twojej śmierci, Louis poszedł na twój grób.Uklęknął, położył jedną, czerwoną róże.Zapalił lampkę i znów zaczął płakać, jednak po chwili się uspokoił.Wyjął kartkę i napisał:
,,Kocham cię nadal tak mocno jak wcześniej, nie potrafię o tobie zapomnieć, ale obiecałem sobie, że będę żył tak długo na ile mi tylko starczy sił.Obiecuje to tobie.Pamiętaj, że kocham cię ty mój mały, Szkrabie"
Położył tę kartkę, spojrzał na twoje zdjęcie i łzy znów stanęły mu w oczach.Wstał i usiadł na ławce.Tępo patrzył na twoje miniaturowe zdjęcie.Siedział tam cały dzień.Dopiero na wieczór chłopcy po niego przyszli.Zabrali go do domu i włączyli jakiś film.Chcieli oderwać się od smutnej rzeczywistości.Z każdym dnie, miesiącem, rokiem było coraz lepiej.Były gorsze dni, w których tylko leżeli i płakali ale zaraz po tych złych następowały dobre.Louis nie związał się z żadną inną dziewczyną od twojej śmierci.Często się ,,spotykaliście"  w jego snach.Louis wtedy gadał przez sen, opowiadał cały dzień i śmiał się przez sen.
____________________________________________



TO JEST WŁAŚNIE TEN MOST, Z KTÓREGO SKAKAŁAŚ... : (

55#Harry


Godzina 18. O 19 ty i Harry macie pojawić się na imprezie sylwestrowej u jego znajomych. Nie chciałaś iść, ale Hazza bardzo Cię prosił. Zgodziłaś się. Teraz siedziałaś przed szafą nie wiedząc co na siebie włożyć. Wyciągnęłaś z szafy jakąś czarną, obcisłą sukienkę, która idealnie będzie podkreślać twoje kształty. Byłaś zadowolona ze swojego wyboru. Do sukienki założyłaś czarne, wysokie szpilki. Teraz został Ci tylko makijaż i włosy. Nałożyłaś podkład, zakrywając swoje niedoskonałości i zaczęłaś się malować. Nałożyłaś czerwoną szminkę na usta i mocniej zaakcentowałaś oczy. Następnie zajęłaś się włosami. Zostawiłaś je rozpuszczone, jednak lekko je pofalowałaś. Byłaś zadowolona ze swojego wyglądu. 
Harry, gotowy do wyjścia, czekał już na Ciebie w salonie. Zeszłaś po schodach i przytuliłaś swojego chłopaka od tyłu. Obrócił się do Ciebie i szeroko otworzył oczy ze zdziwienia.
T: Co jest? Nie podoba Ci się? - wystraszyłaś się, widząc jego reakcję.
H: Nie. Nie! Wyglądasz olśniewająco. - uśmiechnął się szeroko, patrząc na Ciebie od góry do dołu. 
T: No i o to mi chodziło - uśmiechnęłaś się cwaniacko, po czym obróciłaś się w stronę wyjścia.
Harry chwycił Cię za rękę i pociągnął w swoją stronę. Spojrzałaś w jego zielone oczy. Utonęłaś. Chłopak połączył wasze usta w namiętnym pocałunku. Uwielbiałaś jego smak. Nie mogłaś się od niego oderwać, ale niestety tlen jest niezbędny do życia. Próbowałaś uspokoić swój przyśpieszony oddech, ale gdy znajdowałaś się w ramionach Harrego, nie miałaś szans. 
T: Kocie, nie wiem czy wiesz, ale musimy już iść. Mamy jeszcze 15 minut.
H: Tak, przepraszam. Już idziemy. - wziął Cię za rękę i wsiedliście do samochodu.
Harry jechał szybciej niż zazwyczaj. Zaczynałaś się lekko bać. Na drodze było bardzo ślisko. Harry jednak jak najszybciej chciał dotrzeć na imprezę. Chciałaś aby zwolnił, ale on Cię nie słuchał.
T: Harry!! Zwolnij, i to już!! - krzyknęłaś w stronę chłopaka.
H: Mamy mało czasu, nic nie bój się - położył swoją rękę na twoim udzie.
Wtedy to się stało. Zauważyliście samochód, jadący prosto na was. Harry zaczął hamować i nie panował już nad waszym pojazdem. Usłyszałaś ostatni pisk opon i uderzyliście prawdopodobnie w drzewo. Nic nie widziałaś, jednak byłaś przytomna. Czułaś straszliwy ból w brzuchu. Z wielkim trudem wydostałaś się z samochodu i to co zobaczyłaś zwaliło Cię z nóg. Oba samochodu były w tragicznym stanie. Od razu zawiadomiłaś pogotowie. Rzuciłaś się w stronę Harrego.
T: HARRY!! Kochanie słyszysz mnie? Proszę, odezwij się! - lekko trzęsłaś jego ciałem, bojąc się, że możesz wyrządzić mu jeszcze większą krzywdę. - Kurwa, na co Ci był ten pośpiech, co? - zaczęłaś płakać, nie wyobrażałaś sobie życia bez Harrego. Przyjechało pogotowie. Dwóch sanitariuszy zajęło się tobą, a reszta Harrym i poszkodowanym z innego auta. Zawieźli was do szpitala. Nie wiedziałaś co się dzieje. Harrego zawieziono na zamknięty oddział. Ciebie wzięto na prześwietlenie brzucha. Leżałaś na łóżku i czułaś, że ktoś jeździ Ci czymś po brzuchu. Zamknęłaś oczy i myślałaś co dzieje się z twoim ukochanym. Z rozmyślań wyrwał Cię głos doktora.
D: Mamy dla pani dobrą i złą wiadomość.
T: Najpierw poproszę tę dobrą wiadomość.
D: Jest pani w ciąży. To drugi miesiąc
T: A ta zła? - popatrzyłaś ze strachem na doktora.
D: Pani chłopak jest w bardzo ciężkim stanie, miał zatrzymanie akcji serca, ale uratowaliśmy go. Jednak jeśli jego stan się nie poprawi, to...
T: NIE!! Niech pan tego nie mówi. On z tego wyjdzie, dla mnie, dla nas - położyłaś rękę na swoim brzuchu a z oczu pociekły Ci łzy. - Doktorze, czy mogę się z nim zobaczyć?
D: Tak, ale ostrzegam panią, nie wygląda najlepiej. Nie może się pani teraz denerwować. To może zaszkodzić pani jak i dziecku, zrozumiano? 
T: Tak, dziękuję - zerwałaś się z łóżka i pobiegłaś do Harrego.
Wbiegłaś do niego na salę. Twój chłopak był w okropnym stanie. Miał zabandażowaną głowę i większość ciała. Przyłączony był do wielu urządzeń. Ty wpatrywałaś się tylko w jedno. W te, które pokazuje rytm bicia jego serca. Zaczęłaś płakać. Wiedziałaś, że to serce bije tylko dla Ciebie, teraz już dla Ciebie i waszego dziecka. Usiadłaś obok Harrego i zaczęłaś mówić:
T: Kochanie, słyszysz mnie? Wiem, że tak! Musisz być silny, niedługo z tego wyjdziesz. Dla mnie, dla nas słyszysz? Będziemy mieć dziecko. Potrzebujemy Cię. Zawsze będę Cię kochać Harry, nie możesz mnie zostawić - trzymałaś jego dłoń, a z oczy łzy lały Ci się strumieniami. Tak bardzo go teraz potrzebowałaś, a on leżał nieprzytomny i zapewne pogrążony w bólu. Nie mogłaś patrzeć jak cierpi, ale wiedziałaś, że nie możesz go teraz zostawić. Musnęłaś delikatnie jego usta, aby nie zrobić mu krzywdy. Wyszłaś na korytarz i osunęłaś się po ścianie. Wyjęłaś telefon i zadzwoniłaś po chłopaków. Za 15 minut byli przy tobie.
Li: [T.I] co się stało? Gdzie Harry? - wszyscy patrzyli na ciebie oszołomieni.
T: Tam, za ścianą. Mieliśmy wypadek. Harry jest w bardzo ciężkim stanie, nie wiadomo czy z tego wyjdzie - mówiąc te słowa jeszcze głośniej wybuchnęłaś płaczem. Pierwsza do Ciebie podbiegła Danielle, mocno Cię przytulając. Zaraz po niej wszyscy Cię przytulili i pocieszali. Dziękowałaś im, że są tu teraz przy Tobie, potrzebowałaś ich. Usiadłaś na krześle, a obok Ciebie usiadł Liam. Otulił Cię ramieniem i pocałował w czoło. Wtuliłaś się w jego ramie i zasnęłaś.
Ze snu wyrwał Cię głos jednego z chłopaków. Uświadomiłaś sobie, że był to głos Louisa.
Lou: [T.I] !! [T.I] obudź się - lekko tobą potrząsał, abyś się obudziła. Otwarłaś oczy i spojrzałaś na niego. Wystraszona, zaczęłaś krzyczeć.
T: Co się stało? Coś z Harrym? Co jest? - od razu poczułaś, że do oczy napływają Ci łzy. Zerwałaś się z krzesła i chciałaś pobiec do Harrego, ale Lou Cię zatrzymał.
Lou: Uspokój się. Wszystko w porządku. Harry odzyskał przytomność. Pytał o Ciebie dlatego Cię obudziłem - Louis przytulił Cię mocno, uśmiechając się. Ty także to zrobiłaś. Wiedziałaś, że Harry się nie podda i nie zostawi Cię. Uśmiech dodał Ci sił, a ty wraz z Lou weszliście na salę, zobaczyć Harrego.
T: Harry, kochanie - rzuciłaś się do łóżka, na którym leżał - wiedziałam, że z tego wyjdziesz. Tak się cieszę - pocałowałaś jego dłoń i zauważyłaś że chłopak lekko się uśmiecha. Nie mógł bardziej, bo każdy ruch sprawiał mu ogromny ból.
H: Kochanie, proszę wybacz mi. - z oczu pociekła mu pojedyncza łza - nie chciałem narażać Cię na niebezpieczeństwo. Obiecuję, że już nigdy tak się nie zachowam. Nie darowałbym sobie, gdyby coś Ci się stało. Tak bardzo Cię kocham - chwycił mocniej twoją dłoń.
Liam: Harry, [T.I] ma dla Ciebie wiadomość - popatrzyłaś na Liama z uśmiechem, nie wiedząc skąd on to wie. Chłopak popatrzył na ciebie i puścił ci oko, wskazując głową na Harrego, abyś mu w końcu powiedziała.
T: Skarbie, będziemy mieć dziecko - uśmiechnęłaś się szeroko, biorąc powoli rękę Hazzy i kładąc ją na twój brzuch - będziemy rodzicami.
H: Boże, kocham Was - z oczu zaczęły lecieć mu łzy - nigdy was nie zostawię.
T: Na zawsze razem kochanie - pocałowałaś go w usta, a za oknami usłyszeliście huki petard. Spojrzałaś na zegarek który wskazywał godzinę 00:00. Czułaś, że wszyscy na zawsze będziecie już razem.

Minął rok. Ty jesteś nazywana teraz panią Styles. Directionerki zaakceptowały wasz związek i cieszą się razem z wami waszym szczęściem. Harry wspaniale spisuje się w roli męża jak i ojca. Macie cudowną córeczkę [I.C]. Rodzicami chrzestnymi są Liam i Danielle. Wszyscy tworzycie szczęśliwą rodzinę, wartą naśladowania. Bardzo kochasz Harrego i [I.C]. Spełniły się twoje wszystkie marzenia. Nic więcej nie chcesz od życia !!


54#Zayn

blog:IMAGINY O ONE DIRECTION

Obudziłaś się. Słońce było już wysoko nad horyzontem i świeciło w całej okazałości. Na niebie nie było żadnej chmury. Spojrzałaś na telefon, który wskazywał godzinę 11.55. Zauważyłaś, że masz też jedną nową wiadomość. Była ona od Zayna.
" Hej kocie, masz dziś czas? Wpadnij do nas. xoxo"
Tak. Zayn jest z One Direction i tak sie składa, że jesteście najlepszymi przyjaciółmi od liceum. Zayn zapoznał Cię także z resztą chłopaków, których bardzo polubiłaś, a oni Ciebie. Czułaś się przy nich niesamowicie. Zawsze zarażali Cię energią i pozytywnym nastawieniem do życia. Jednak od pewnego czasu, zaczęłaś czuć coś mocniejszego do Mulata. Sama nie wiesz dlaczego. Na jego widok serce zaczyna Ci szybciej bić a oddech także staje się szybszy. Odpisałaś szybko chłopakowi "Ok, będę za godzinę ;* " i wstałaś z łóżka, aby się ogarnąć. Ubrałaś się w czerwone rurki, białą koszulkę w granatowe paski i założyłaś czarne vansy. Poszłaś do łazienki. Zaliczyłaś poranną toaletę. Włosy zostawiłaś rozpuszczone i lekko pomalowałaś oczy. Na śniadanie zrobiłaś sobie naleśniki z owocami. Gdy skończyłaś jeść posiłek była godzina 12.45. Postanowiłaś udać się już do chłopaków. Droga od Ciebie do ich domu zajęła Ci 20 minut. Zapukałaś do drzwi. Po chwili otworzył Ci oczywiście Zayn.
Z: Nareszcie kocie, tęskniłem - posłał Ci oszałamiający uśmiech i mocno Cię przytulił.
T: Ja też tęskniłam, nawet nie wiesz jak bardzo. Nie widzieliśmy się przecież od wczoraj - zaśmiałaś się i wtuliłaś się w jego ramię. Od razu poczułaś, że się czerwienisz i masz motylki w brzuchu. Po chwili Zayn lekko Cię od siebie odsunął i udaliście się do salonu.
H: Witamy piękną panią - podszedł do Ciebie i przytulił Cię mocno.
T: Cześć misiaczku, cieszę się, że się za mną stęskniłeś tak jak Zayn, ale nie musisz mi miażdżyć wszystkich moich narządów - uśmiechnęłaś się i rozczochrałaś mu lekko włosy.
H: No wiesz, jak mogłaś... Układałem moją zacną fryzurę przez pół godziny, specjalnie dla Ciebie - zrobił udawanego focha.
Zaczęłaś się śmiać. Popatrzyłaś na niego i dodałaś:
T: Wybacz mi - pocałowałaś go lekko w policzek - takie przeprosiny wystarczą? - poruszałaś brwiami.
H: Hmmmm, czy ja wiem... A może masz coś lepszego dla mnie co? - wystawił język w twoją stronę.
W tym samym momencie wtrącił się Zayn:
Z: Spadaj Harold, ona jest moja - odepchnął lekko Harrego i objął Cię ramieniem.
Uśmiechnęłaś się słodko do Zayna i poszłaś przywitać się z resztą chłopaków. Usiedliście wszyscy na kanapie i zaczęliście rozmawiać. Widywałaś się z nimi codziennie, a i tak mieliście nieskończenie wiele tematów do rozmów. W pewnym momencie odezwał się Louis:
Lou: Hej! Co powiecie na gre w butelkę? - zerwał się z kanapy patrząc na wszystkich.
W: Jasne, czemu nie - odpowiedzieliście mu chórem.
Louis pobiegł po jakąś butelkę. Usiedliście w kółku. Zayn zajął miejsce naprzeciw Ciebie. Po chwili wrócił Lou, i pierwszy zakręcił butelką. Wypadło na Nialla. Potem był Liam, Harry i w końcu wypadło na Ciebie. Zaśmiałaś się.
H: Pytanie czy wyzwanie?
T: Jakbyś mnie nie znał, jasne, że wyzwanie - uśmiechnęłaś się cwaniacko.
H: Hmmm, co by Ci tu zadać... - udawał że się zastanawia.
Zauważyłaś kontem oka, że Zayn dał mu sójkę w bok. Udałaś, że tego nie widziałaś.
H: Okej, skoro taki z Ciebie cwaniak, pocałuj Zayna - wypiął język w twoją stroną - od razu mówię, że macie pocałować się w usta i ma to być najbardziej namiętny pocałunek jaki w życiu widziałem - zaczął się śmiać.
Zmierzyłaś go wzrokiem. Jednak wstałaś i podeszłaś do Zayna. Zauważyłaś, że jego oczy przepełnione są radością i mają jakiś tajemniczy błysk. Usiadłaś na nim okrakiem i połączyłaś wasze usta w najbardziej namiętnym pocałunku, na jaki było cię stać. Już od jakiegoś czasu pragnęłaś go pocałować, ale nigdy nie próbowałaś tego zrobić, bojąc się, że może zagrozić to waszej przyjaźni. Teraz gdy nadarzyła się taka możliwość, chciałaś dać z siebie wszystko. Całując go, odpłynęłaś. W twojej głowie zaczęły pojawiać się wizję w których ty i Zayn tworzycie piękną, szczęśliwą parę. Czułaś, że Zayn objął Cię w talii, ty zaś jedną ręką bawiłaś się jego włosami, a drugą trzymałaś na jego torsie. W końcu z niechęcią odsunęłaś się od niego, uśmiechając się szeroko, lekko przygryzłaś wargę i wróciłaś na swoje miejsce. Graliście jeszcze długo. Pod koniec zabawy rozmyślałaś nadal o pocałunku ze swoim przyjacielem. Kochasz go, jesteś tego pewna. Poczułaś, że oczy robią Ci się szklane. Wstałaś, przeprosiłaś chłopaków i udałaś się szybko do łazienki. Usiadłaś pod ścianą i z oczu pociekły Ci łzy. Sama nie wiedziałaś dlaczego tak się zachowujesz, od pewnego czasu marzyłaś o tym, aby pocałować Zayna, a teraz gdy to zrobiłaś, to płaczesz. Po chwili usłyszałaś pukanie do drzwi i głos swojego przyjaciela:
Z: [T.I] wszystko w porządku? - usłyszałaś w jego głosie nutkę zmartwienia i troski
T: Tak, nic mi nie jest. Już wychodzę - odpowiedziałaś mu lekko drżącym głosem. Wytarłaś pospiesznie oczy i wyszłaś z łazienki. Nie chciałaś patrzeć na Zayna.
Z: Płakałaś? Co się stało? - przyciągnął Cię do siebie, unosząc lekko twój podbródek tak, abyś na niego spojrzała.
T: Nie, nic się nie stało. Naprawdę - uśmiechnęłaś się lekko.
Z: Słuchaj, znam Cię nie od dziś i wiem, że coś Ci jest - przytulił Cię.
T: Zayn, zrozum, nie chcę o tym rozmawiać, nie teraz. - popatrzyłaś w jego głębokie, brązowe oczy. - Obiecuję, że jeśli będę gotowa, to Ci o tym powiem.
Z: Skoro tak, nie będę naciskał. Ale wiesz, że mnie możesz o wszystkim powiedzieć?
T: Tak, dziękuję. Idziemy grać? - zmieniłaś pospiesznie temat, patrząc nadal na mulata.
Z: W sumie to już skończyliśmy. Niall z Harrym robią obiad, Louis ogląda TV a Liam poszedł do Dan.
T: Aaa, okej. - uśmiechnęłaś się.
Zayn wziął Cię za rękę, i poszliście do jego pokoju. Usiadłaś na łóżku, a chłopak usiadł obok Ciebie. Zauważyłaś, że na podłodze leży album. Podniosłaś go i otworzyłaś. Uśmiechnęłaś się szeroko i popatrzyłaś na Zayna.
T: Czy to są nasze wspólne zdjęcia?
Z: No tak. Niedawno zrobiliśmy z chłopakami coś takiego, pomyśleliśmy, że fajnie byłoby mieć pamiątkę z taką wspaniałą dziewczyną, jak ty - znów posłał Ci ten powalający uśmiech, który tak bardzo kochasz. Czułaś, że się zarumieniłaś. Dlatego spuściłaś wzrok i znów zaczęłaś przeglądać zdjęcia. Zauważyłaś, że Zayn kręcił młynek kciukami. Dobrze wiedziałaś, że taki gest u niego oznacza, że głęboko nad czymś rozmyśla i zastanawia się. Odłożyłaś album i wpatrywałaś się w niego. Bez słowa podniósł się z łóżka i podszedł do okna. Zorientowałaś się, że coś go trapi. Pospiesznie do niego podeszłaś i przytuliłaś go od tyłu.
T: Zayn, wszystko gra? Widzę, że coś Cię gryzie, co jest? - wzięłaś go za rękę i obróciłaś go w swoją stronę. Chłopak spuścił wzrok i patrzył na wasze lekko splecione dłonie - Zayn, żyjesz? Pamiętasz, że możemy sobie o wszystkim powiedzieć tak?
Z: Słuchaj... - zaczął niepewnie. Widać było, że zżerają go nerwy. Podniósł głowę i spojrzał Ci głęboko w oczy. Zarumieniłaś się. - Od jakiegoś czasu, zacząłem coś do Ciebie czuć. Coś mocniejszego niż przyjaźń... Bałem Ci się o tym powiedzieć, ponieważ nie chcę zepsuć naszej przyjaźni. I do tego ten dzisiejszy pocałunek... Byłem... To znaczy się jestem wniebowzięty, bo od dawna chciałem poczuć smak twoich ust... Nie mogę już dłużej tego ukrywać... Musisz wiedzieć, że... no... Kocham Cię - uśmiechnął się lekko, czekając na twoją odpowiedź.
Nie mogłaś uwierzyć w jego słowa. Przecież Ty także od dawna czujesz to samo co on. Nie mogłaś wydusić z siebie żadnego słowa. Chłopak zauważył, że jesteś w szoku i dodał pospiesznie:
Z: Przepraszam... Wiem, że ty pewnie nic do mnie nie czujesz... Nie powinienem Ci tego mówić, zapomnij o tym... Przepraszam - puścił twoją dłoń i odwrócił się ponownie w stronę okna.
T: Nie, Zayn... Bardzo dobrze, że mi to powiedziałeś. - uśmiechnęłaś się - Tak się składa... że ja... ja czuję to samo co Ty. Kocham Cię, słyszysz? A ten pocałunek... to naprawdę było COŚ... - położyłaś mu rękę na ramieniu.
Z: Naprawdę? Jezu, [T.I] nawet nie wiesz jak się cieszę - wziął Cię na ręce i zrobił kółko. Postawił Cię na ziemi, chwycił twoją twarz w swoje dłonie, patrząc Ci głęboko w oczy i dodał - Czyli... Czyli to znaczy, że jesteśmy razem?
T: Tak kocie, na zawsze - uśmiechnęłaś się szeroko do swojego chłopaka. Poczułaś że Zayn objął się w talii, przyciągając Cię jak najbliżej siebie, i tym razem to on złączył wasze usta w namiętnym pocałunku. Po długiej chwili, oderwaliście się od siebie. Chłopak dodał:
Z: Tak, na zawsze razem - przytulił Cię bardzo mocno, a ty poczułaś, że możesz zostać w tych ramionach do końca życia. Wasze ciała idealnie do siebie pasują, jesteście dla siebie stworzeni.