One Direction

One Direction

Łączna liczba wyświetleń

Przepraszam...

...jeśli jakiś imagin pojawi się kilka razy w innych postach to przepraszam. Po prostu jest tego dużo i czasami się w tym gubię. Dziękuję za zrozumienie. Jeśli zauważysz, że imagin wstawiłam wcześniej to możesz powiadomić mnie o tym w komentarzu.

sobota, 31 maja 2014

41#Zayn

blog:Imagine One Direction
Deszcz uderzający o parapety wydawał okropny dźwięk. Ciemność, która uniemożliwiała podziwianie miasta. Błyskawice co jakiś czas rozświetlały panoramę. Wiatr pobudzający drzewa do ruchu, a tym samym szumu, który docierał do moich uszu, przez lekko uchylone okno.Głowa oparta o mokrą z drugiej strony szybę. Stan psychiczny idealnie zgrywał się z moimi odczuciami i wypełniającym mnie wnętrzem. Czarna dziura, która co jakiś czas swoimi uczuciami rozświetlała jak pioruny, aby po chwili ponownie zapaść w depresje. Choć na sam widok panuje spokój tak naprawdę walczę z samą sobą, zabijając siebie tym samym jak pogoda mnie otaczająca. Nawet błyskawice tego dnia nie są mi straszne. Właśnie tego potrzebuję. Odseparowania się od całego świata. W ciemności ponownie powspominać.Uśmiech, który z czasem stał się energią na kolejny dzień. Brązowe pełne uczucia oczy, które wpatrując się we mnie uskrzydlały serce, bijące jak oszalałe przy każdym naszym spotkaniu. Poczucie humoru, którego nigdy mu nie brakowało. To przesadne zafascynowanie sobą, ciągle zerkanie w lustro, idealne fryzura niezależnie w jakim miejscu się znajdował..przeszkadzało mi to, ale teraz tego brakuje. Brakuje mi jego. Tego którego zabiłam..
Oczy wypełniły łzy. Gorzki łzy których już nigdy się nie pozbędę. Choć minął juz ponad miesiąc ja dalej nie mogę się z tym pogodzić.Mój rozum nie uświadamia sobie, że jego już nie ma. Choć serce cierpi, okropnie cierpi czując poczucie winy, cholerne poczucie winy, które w tym wypadku było na odpowiednim miejscu. Nie wybaczę tego sobie. Skuliłam się w kłębek chowając twarz w kolanach. Czarne serce wydobywało się przez rzewne łzy. Szlochanie wypełniało pomieszczenie, które ciągle przypominało mi Zayn'a, Każde miejsce odtwarzało nasze wspólne chwile albo ten okropny moment, który stał się powodem jego końca. Dlaczego tak postąpiłam? Dlaczego dopiero po tym strasznym wydarzeniu uświadomiłam sobie, że uczucie nas łączące to najszczersza miłość, bez której nie ma życia...dlaczego?!
Po raz kolejny, jak każdego wieczoru, wyciągnęłam 'ten' list, jego ostatni, a mnie choć tak bardzo ranił, nie potrafiłam go zniszczyć. Jakby ten kawałek papieru, zapisany jego pismem był częścią mnie. Drżące ręce, zamazany obraz nie był przeszkoda, aby jeszcze bardziej obwinić się za jego samobójstwo.
'Jeśli to czytasz oznacza to, że mnie już nie ma, a policja znalazła moje ciało przeszukując całe moje mieszkanie. Ciesze się, że to czytasz, bo mimo tego, że mnie odrzuciłaś nadal nie omówiliśmy wszystkich tematów. Wolałbym abyśmy zrobili to twarzą w twarz, ale teraz to jest już nie możliwe. Chciałem ci powiedzieć, że nigdy cie nie okłamałem. Mówiąc, że nie wyobrażam sobie zycia bez ciebie, że jeśli odejdziesz nie będę miał powodu, aby żyć, zawsze mówiłem prawdę. Teraz chyba to widzisz. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego mnie odrzuciłaś. Kochałem, to znaczy dalej kocham całym sercem. Twoja obecność była dla mnie narkotykiem, a usta rozkoszą. Twoje oczy były głębiną, której zagłębianie się sprawiało mi uśmiech na twarzy. Gdy czułem cię w swoich ramionach wiedziałem, ze cały świat mam przy sobie.To ty byłaś pełnią szczęścia, ale kiedy ciebie zabrakło moje serce zaczęło umierać. Każdy dzień bez ciebie był męczarnią, która zadając mi ból dawała też małą nadzieję, na twój powrót. Nie potrafiłem rozstać się z twoja osobą. Nie dopuszczałem myśli, że mógłbym mieć inna kobietę, kiedy moje serce należy do ciebie.Nie pamiętasz naszych spotkań? Kiedy nie dbając o nic byliśmy szczęśliwi, w swoim towarzystwie wszystko stawało się łatwiejsze? Dlaczego tego nie pamiętałaś, kiedy tak mnie raniłaś w naszym ostatnim dniu razem? Tak..może nasze rozłąki z powodu trasy były bolesne, ale czemu nie zdawałaś sobie sprawy z tego, że ja też cierpię? Myślałaś,że nie wolałbym wrócić do ciebie, pocałować cię i powiedzieć jak bardzo cię kocham? Nienawidziłem cię zostawiać. Jednak ty nie zważyłaś na tą miłość, którą cię darzyłem. Liczył się tylko czas kiedy nie byliśmy razem. Kiedy się rozstawaliśmy, bo tylko ty tego chciałaś, dlaczego nie przypomniała sobie chwili, kiedy siedząc pod gołym niebem, wpatrując się w gwiazdy przyrzekaliśmy sobie miłość.Zapewnialiśmy sobie, że nic nas nie rozdzieli, bo przecież nasze uczucia są silniejsze i przezwyciężą wszystko.Myślałam, że ta chwilą jest naszą podporą.Po tym zdarzeniu do głowy nie przyszła mi myśl o naszym rozstaniu. A jednak..zadecydowałaś inaczej..widać twoja miłość wygasła, lecz moja dalej rozpalona była płomienistym ogniem.Dalej jest mimo tego, że mnie obok ciebie nie ma. Nie chce, żebyś czuła się winna, to moja, tylko moja decyzja. Chciałbym, żebyś tylko wiedziała, że czas kiedy byliśmy razem, był najpiękniejszy. Nikt mi ciebie nie zastąpi choć jak trafie do nieba, może znajdę taką osobę tak piękną, wrażliwą, miłą, pomocną tak jak ty, lecz w moich oczach to ty na zawsze pozostaniesz ideałem, osobą,której nie można przestać kochać. 'Kocham Cię' zawsze wychodziło z mojego serca, nigdy nie było powierzchowne, z resztą mam nadzieję, że to wiesz. Mam nadzieję, że moje odejście nie zepsuje ci życia i będziesz szczęśliwa, właśnie tego ci życzę. Na zawsze twój-Zayn'
Kartka wyleciała z rąk. Rozczęsiona nie potrafiłam ustać na nogach wydobywając z siebie dźwięki rozpaczy. Fala łez z każdym wspomnieniem przybierała na sile, a serce wykonywało ruch skurczu dając ból nie do zniesienia.Widok, którego chciałam się pozbyć ciągle znajdował się w mojej głowie. Widok chłopaka, który zażywając garść tabletek zatrzymał akcje swojego serca z powodu braku odwzajemnienia miłości przez dziewczynę, którą okazałam się ja. Jak zwykle wieczór kończył się tabletkami uspokajającymi. Gdyby nie one mogłabym posunąć się do czynu, którego chłopak nigdy nie chciał. Wraz z połknięciem mojego uspokojenia światło w pomieszczeniu zaczęło migać. Płacz, zamienił się w strach. A dziwne dźwięki zamieniły rozczęsione serce w bijące jak oszalałe. Poczułam wiatr na swoim ciele. Zapach perfum dostał się do mojego nosa.Przerażająca była myśl, ze zapachem okazał się charakterystyczny perfum mojego chłopaka.
-Czy ktoś tu jest?-zapytałam drżącym głosem próbując opanować emocje
Wraz z zakończeniem słowa usłyszałam jak książka upada na podłogę. Pomimo ciemności, która rozświetlała jedynie burza pobiegłam do pokoju widząc ulubioną książkę Zayn'a, którą pomimo znającej na pamięć fabuły, czytał ja z uśmiechem na twarzy.Powoli pełna strachu podniosłam książkę, która upadła otwierając się. Zauważyłam zaznaczoną linijkę która musiałam przeczytać
"Może i nie mogę być przy tobie ciałem, lecz moja dusza pozostała przy tobie'. Światło zaczęło ponownie migać, a dostający się szum wiatru przyprawił o dreszcze.
-Zayn błagam nie rób tak! Boję się-powiedziałam choć po chwili zastanowiłam się co ja robię, jednak wszystko ustało. Oświetlenie powróciło a wiatr na zewnątrz ustał. Tak jakby usłyszał moje słowa, jakby to wszystko było powodowane przez niego.Świadomość, że jest gdzieś blisko, że mnie widzi, że wie jak bardzo mi na nim zależy mimo, że nie mogę go zobaczyć.
-Kocham Cię-powiedziałam uśmiechając się przez łzy
Ponownie książka upadła lecz tym razem na innej stronie.
'Moja miłość jest wieczna. Pamiętaj o tym'-przeczytałam unosząc Głowę do góry, jakbym właśnie tak mogła się z nim skontaktować, lecz to dalej nie zniwelowało to poczucia winy. W tym momencie miłość mną kierująca poprowadziła do sięgnięcia żyletki, która miała stać się pośrednikiem do spotkania z Zayn'em, przeproszenia i wyznania wszystkich uczuć, abyśmy wiecznie byli razem.

40#Liam +18

blog:Imagine One Direction
Chwyta mnie nagle i przyciąga do siebie, z jedną ręką na moich plecach, a drugą zanurzoną w moich włosach. Całuje mnie namiętnie, rozchylając usta językiem, nie idąc na żadne ustępstwa. Krew zaczyna mi wrzeć i z pasją odwzajemniam pocałunek. Tak bardzo go pragnę. Składa szybki, ostry pocałunek na moich ustach. Rany, ale jest zły. Chwyta mnie za rękę i prowadzi do mieszkania, prosto do mojej sypialni... i już przepadłam.Liam włącza boczne światło i zatrzymuje się, patrząc na mnie.
-Proszę, nie bądź na mnie zły - szepczę
Jego wzrok jest beznamiętny, szare oczy jak kawałki przydymionego szkła.
-Przepraszam za te figurki - zacinam się a on milczy
Zamyka oczy i potrząsa głową. Gdy je otwiera, wyraz jego twarzy jest odrobinę łagodniejszy. Bierze głęboki oddech i przełyka ślinę.
-Odwróć się - szepcze - Chcę z ciebie zdjąć tę sukienkę.
Kolejna zmiana nastroju, tak trudno za nim nadążyć. Odwracam się posłusznie, moje serce wali jak oszalałe, pożądanie zastępuje niepokój i przechodząc przez moje ciało, umiejscawia się głęboko w moim podbrzuszu, ciemne i tęskne. Odgarnia włosy z moich pleców, tak że zwisają po prawej stronie, wijąc się na piersi.
Kładzie palec wskazujący na moim karku i boleśnie powoli przeciąga wzdłuż kręgosłupa. Jego wypielęgnowany paznokieć delikatnie mnie drapie.
-Podoba mi się ta sukienka -mruczy-Lubię widzieć twoją nieskazitelną skórę.
Palec dociera do skraju dekoltu sukienki z odkrytymi plecami gdzieś w talii i chwytając za górę, przyciąga mnie bliżej, tak że staję plecami przy nim. Czuję na skórze, jak płonie. Muska nosem skórę za moim uchem i wzdłuż karku, składa delikatne jak piórko pocałunki na ramieniu. Mój oddech się zmienia, staje się płytki, szybki, pełen oczekiwania. Jego ręce chwytają za zamek. Do bólu powoli rozpina go, podczas gdy usta liżąc, całując i ssąc suną przez plecy do drugiego ramienia. Jest w tym tak kusząco dobry. Moje ciało rezonuje i leniwie zaczynam poruszać się pod wpływem jego dotyku. Chwyta za zapięcie na szyi i sukienka opada, kałuża materiału u moich stóp.
-Bez stanika kochanie. Podoba mi się -jego ręce sięgają do przodu i obejmują moje piersi, a sutki
twardnieją pod tym dotykiem. Zakładam ręce na jego głowę i moje piersi unoszą się wprost w jego dłonie, a sutki stają się jeszcze twardsze. Moje dłonie wplatają się w jego miękkie, seksowne włosy i bardzo delikatnie pociągam za nie. Przechylam głowę na jedną stronę, by ułatwić mu dostęp do karku.
-Mhm... -mruczy za moim uchem i zaczyna pociągać sutki swoimi długimi palcami, robiąc to samo, co ja z jego włosami.Jęczę, gdy to doznanie odzywa się ostro w moim kroczu. Wyginam plecy w łuk, aby wcisnąć piersi w jego wytrawne dłonie.
-Podoba ci się, prawda?
-Mhm...
-Powiedz mi -kontynuuje powolną, zmysłową torturę, ciągnąc delikatnie.
-Tak.
-Tak... co?
-Tak Liam/
Szczypie mnie mocno, a mojeciało zwija się w konwulsjach, ocierając się o jego przód. Wzdycham, czując tę cudowną, ostrą przyjemność wymieszaną z bólem. Czuję go przy sobie. Jęczę, a moje ręce
wczepiają się w jego włosy i ciągną mocniej. Czuję na karku, jak się uśmiecha, a jego dłonie wędrują w dół
do moich bioder. Palce zaczepiają się z tyłu o moje majtki, rozciągając je, a kciuk przebija się przez materiał, rozrywając je i rzucając przede mnie, abym je mogła zobaczyć. Jego ręce wędrują
do mojej kobiecości... i od tyłu, powoli wkłada we mnie palec.
-O tak, moja słodka dziewczynka jest całkiem gotowa - szepcze, odwracając mnie twarzą do siebie. Mój oddech przyspiesza. Sięgam po Tshirt, jego oczy płoną z podniecenia. Bierze moją dłoń i kładzie na swoim członku.
-To efekt, jaki u mnie wywołujesz.
Nabieram powietrza i obejmuję go palcami, a on uśmiecha się szeroko. Moja wewnętrzna bogini warczy, a ja, kierowana frustracją, pożądaniem i czystą brawurą popycham go na łóżko. Śmieje się, upadając, a ja zwycięsko patrzę
na niego z góry. Wewnętrzna bogini zaraz eksploduje. Wpatruje się we mnie wzrokiem rozświetlonym radością i pożądaniem. Wchodzę na łóżko i siadam na nim okrakiem, aby rozpiąć dżinsy, wkładając palce pod materiał na brzuchu, czując włosy na jego jakże rozkosznej ścieżce. Zamyka oczy i wysuwa biodra w moją stronę. Wydaje syk i uśmiecha się do mnie.
-W mojej kieszeni, prezerwatywa - szepcze.
Powoli szukam w kieszeni, patrząc na jego twarz, gdy go dotykam. Ma otwarte usta. Wyławiam dwie foliowe paczuszki i kładę na łóżku koło jego biodra. Dwie! Moje nadmiernie pożądliwe palce sięgają do guzika i rozpinają go, z małymi problemami. Jestem więcej niż podniecona.Rozpinam rozporek i ściągam spodnie. Dotykam go, patrząc na jego wyraz twarzy. Jego usta układają się w literę O, gdy gwałtownie wciąga powietrze. Jego skóra jest takgładka i miękka... i twarda... mmm, co za smakowite połączenie.
Pochylam się, a włosy rozsypują się wokół mnie i już jest w moich ustach. Ssę go mocno. Zamyka oczy, a jego biodra podskakują pode mną.
-Jezu, [T.I], spokojnie - jęczy
Czuję taką moc, to takie podniecające, drażnić i sprawdzać go ustami i językiem. Zastyga pode mną, a ja przesuwam usta w górę i w dół, wpychając go aż do gardła, z zaciśniętymi ustami... jeszcze i jeszcze.
-Stop,zatrzymaj się. Nie chcę dojść.
Siadam, mrugając i dysząc jak on, ale czując dezorientację. Myślałam, że to ja rządzę?
-Twoja niewinność i entuzjazm są takie rozbrajające - sapie.
-Ty na górze... To właśnie musimy zrobić.Załóż to - podaje mi foliową paczuszkę.
Bardzo powoli, mocno się koncentrując, wykonuję jego polecenie.
-A teraz chcę się w tobie zagłębić -mruczy. Patrzę na niego onieśmielona, a on siada nagle i patrzymy na siebie nos w nos.
- O tak- szepcze i oplata jedną ręką moje biodra, unosząc mnie nieznacznie, drugą zaś się podpiera, by umiejscowić się pode mną, po czym bardzo powoli opuszcza mnie na siebie.Jęczę, gdy mnie rozwiera, wypełnia i bezwiednie otwieram usta zaskoczona tym słodkim, cudownym, przejmującym
i przepełniającym uczuciem.
-Tak, kochanie, poczuj mnie całego - jęczy i na chwilę zamyka oczy.
I jest we mnie, zanurzony do końca, i trzyma mnie na miejscu przez sekundy... minuty... nie mam pojęcia, wpatrując się uważnie w moje oczy.
-Jeszcze -szepczę. 
Leniwie się uśmiecha i robi, co chcę.Jęcząc, odrzucam głowę do tyłu, moje włosy opadają na plecy, a on bardzo powoli opada z powrotem na łóżko. Chwytam jego ręce jak koło ratunkowe. Delikatnie odpycham
się od niego i opadam z powrotem. Jego oczy płoną w dzikim oczekiwaniu. Oddech jest nierówny, podobnie jak mój, a on podnosi miednicę, gdy opadam na dół, podbijając mnie znów do góry.Pomiędzy moimi urywanymi oddechami ta głęboka, obfita pełnia... To gwałtowne odczucie pulsujące w ciele szybko narasta, patrzę na niego, on na mnie, i w zachwycie widzę, jak on zachwyca się mną. Ta myśl popycha
mnie, jak obciążoną betonem, na skraj przepaści i dochodzę... krzycząc nieskładnie. Chwyta moje biodra i z zamkniętymi oczami, odchylając głowę w tył, z zaciśniętymi ustami dochodzi cicho.
Opadam na jego klatkę piersiową, napełniona nim, gdzieś pomiędzy fantazją a rzeczywistością, tam gdzie nie ma granic względnych i bezwzględnych.


39#Liam

blog:Imagine One Direction
Kolejny, normalny, zwykły, nudny dzień. Słońce za oknem zaczynało tracić swój blask i dawać upust gorąca tego dnia.W głowie myśli przeciążały się na temat środy, jeszcze tylko dwa dni a zobaczę Liam'a. To nie wiarygodne jak nasza przyjaźń wzbiła się na tak wysoki poziom,że wystarczy tylko parę dni a tęsknimy za sobą jakbyśmy się w sobie zakochali.Najpiękniejsze jest to, że Liam będąc przy moim boku staje się innym człowiekiem. Kiedy opowiadam fankom, że się wygłupiamy, że Payne nie wstydzi się powiedzieć czegoś śmiesznego, mówi co mu ślina na język przyniesie, nie krępuje go wstyd nie potrafią mi uwierzyć. Ale może właśnie za to go kocham. Nigdy przede mną nic nie ukrywa. Zawsze gramy w otwarte karty.Żadna tajemnica nie jest nam straszna.Lubię go jako Liam'a, normalnego chłopaka, a nie Liam'a Payne'a członka najsłynniejszego boysbandu na świecie.
Wyciągnęłam mokre ciuchy z pralni, próbując się czymś zająć, aby choć na chwile zapomnieć o Liam'ie którego tak bardzo chciałam przytulić. Serce aż samo zaczynało bić szybciej na samą myśl kolejnych dni, które spędzimy razem.Bluzka, spodenki, skarpetka i tak po kolei, bez pośpiechu zawiesiłam rzeczy na sznurku. Cisza mnie otaczająca. Miasto powoli przygotowujące się do snu..coś pięknego i przyjemnego dla organizmu. Spokój to chyba właśnie tego potrzebowało serce, jednak nie trwało to długo kiedy rozległ się męski głos.
-Kochanie...!-ten charakterystyczny głos..nie..czy to..?
-Liam!-puściłam trzymaną w ręku bluzkę biegnąc w otwarte ramiona chłopaka
Wspaniała chwila. Czułam jak reszta świata znika, a ja rozpływam się w jego uścisku. Serce aż zakuło z przyjemnego uczucia, kiedy ściskając mnie mocno przyprawił problemy w oddychaniu.
-Liam..chce oddychać-wyszeptałam z problemem-Ale chce jeszcze raz-zaśmiałam się ponownie go przytulając, kiedy oddalił się i spojrzał niedosyconym wzrokiem
Kocham kiedy otula mnie swoimi ciepłem. Będąc blisko umięśnionego ciała, czuję się w pełni bezpiecznie, to chyba sam widok Liam'a odstrasza nieprzyjacieli, ale mi to pasowało.
-Miałeś przyjechać w środę-odezwałam się w końcu łapiąc świeże powietrze
-Taka niespodzianka-śmiesznie przewrócił oczami, co zwykle mnie denerwuje, ale nie w tej chwili
Cieszyłam się jego obecnością. Szczęście co chwile dawało znak w szerokim uśmiechu którym obdarzałam chłopaka. Nie mogę uwierzyć, że stoi przede mna i mogę go przytulić. To chyba najlepszy dzień w moim życiu.
-A kolejna niespodzianka-przeciągnął zadowolony przyprawiając mnie o zmarszczenie czoła-Idziemy za chwile do kina-uśmiechnęłam się otwierając szczerzej oczy z zachwytu
Jego uśmiech jest najpiękniejszym prezentem jaki może mi podarować.Ten błysk wypełniający jego oczy..chyba nigdy nie znudzi mi się taki widok.
-To ja idę wybrać strój-wystraszyłam się mając w głowie widok pełnej szafy,ale żadnych ciuchów odpowiednich na dzisiejszy wieczór
-Nie masz się czym przejmować-ciepły dotyk na odsłonionym ramieniu przyprawił mnie o przyjemny dreszcz-Wynająłem salę, będziemy sami.
Zagrymasiłam wyraźnie, a szczęście w jednej chwili zamieniło się w niezadowolenie.
-Co się stało?-szybkie przejście w opiekuńczego Liam'a nie było dla niego problemem
-Wiesz, że nie lubię twoich gwiazdorskich wybryków-mój głos nie miał przyjaznego tonu
-Po prostu chce spędzić z tobą trochę czasu..nie gwiazdorze-zaakcenotwał dwa ostatnie słowa
-Ok-przeciągnęłam-Ale nie podoba mi się to za bardzo.
Parce minut później a już byliśmy w samochodzie.Oddaliśmy się przyjemnej, stęsknionej rozmowie, która nigdy nie ma końca w naszym towarzystwie. Zawsze mamy sobie tyle do powiedzenia.Uśmiechy, śmiechy a także czasami smutki na zmianę wkradały się na usta. Zajechaliśmy pod duży budynek. Liam jak gentelmen otworzył drzwi pomagając mi wydostać się z sportowego samochodu. Spokój w tym miejscu znacznie mnie ucieszył. Wychodzenie z Payne'm na miasto nie było proste,ale teraz spokój. Duża, ciemna sala czekała tylko na nas. Siadając z tyłu, parę sekund, a wielki ekran rozświetlił się. Opadłam na jego ramię kiedy miejsce nagle stało się niewygodne.Wsłuchiwałam się z szybsze bicie jego serca. Biło nierówno, jakby się czegoś bało.Ciało co chwile się wierciło w zdenerwowaniu. Dziwne.
-Co się dzieje?-podniosłam głowę wpatrując się w zawstydzone oczy Liam'a
-Pamiętasz-zaczął biorąc dużo powietrza w płuca-Jak obiecaliśmy sobie, że będziemy sobie mówić wszystko? O naszych uczuciach i w ogóle?-niepewnie jego głos mieszał się z dialogiem filmu
-No tak.
-Wiec..-zaciął się nerwowo patrząc na swoje dłonie
-Więc co..?-jego zachowanie zaczynało mnie wkurzać
Spojrzał na mnie niepewnie. Oczy, usta, oczy. Zatrzymał się na nich, bez problemu odnalazł drogę do mojej reki. Splótł je razem. Spojrzałam na nie skrępowana. Co on robi?
-Kocham Cię-powiedział nagle murując mnie tymi słowami
Źrenice powiększyły się patrząc w oczekujące na odpowiedź oczy Liam'a. Przyjemność mnie ogarniająca dawała poczucie pozytywnej odpowiedzi. Ale ta chwila..to działo się  tak szybko, głos zatrzymał się w gardle.
-[T.I]-usłyszałam swoje imię w obawiającym się głosie Liam'a
-Też Cię kocham-zdałam się na odwagę wymuszając ruch ciała
Ta chwila na zawsze zostanie w moim sercu..to dlatego chciała osobna salę.

38#Niall +18

blog:Imagine One Direction
-Niall uspokój się-spokojny ton Liam'a nie umiał utrzymać moich nerwów na wodzy
-Gdzie ona jest?-strach mieszał się z zdenerwowaniem
-Zaraz będzie-po raz kolejny opanowany głos przyjaciela wypełnił pomieszczenia, a moje serce zabiło szybciej
Kurde..powinna już tu być, a co jeśli zdecydowała się zostać w swoim rodzinnym domu? Nie to nie możliwe..powtarzała, że mnie kocha i nie może doczekać się kiedy do mnie wróci. Serce karze się uśmiechać na samą tą myśl, ale nie potrafię. Zdenerwowanie zwycięża opanowując całe ciało. Porusza się tam i z powrotem po kuchni co chwile zerkając w okno wypatrując ukochanej.
-Nialler..samoloty mają opóźniania..zaraz przyjedzie.
Tak wiem i mam tego świadomość, ale tak bardzo chce już ja przytulić, poczuć smak jej ust, rozkoszować się jej dotykiem za którym szaleje.Jej miękkie warg kiedy przylegają do moich wtedy czuję się najszczęśliwszym facetem na ziemi. [T.I] jest moja, tylko moja i żaden facet nie może jej dotykać tylko ja mam to szczęście, aby doznawać tego przyjemnego uczucia.
Szelest opon o wjazd doszedł do uszu, a oczy od razu skierowały się w stronę oka. To ona! [T.I] już jest! Serce po brzegi wypełnione miłością ponownie przyspieszyło swój rytm kierując mnie w stronę drzwi. Klamka rusza w dół a po chwili oczy rozszerzają się do największych rozmiarów widząc najpiękniejszą dziewczynę, którą tak cholernie kocham.
-Cześć kochanie-ten jak zwykle anielski głos dochodzi do uszu, ale nie wytrzymam dłużej muszę wziąć ja w ramiona-Niall, dusisz mnie.
-Przepraszam, ale strasznie się za Tobą tęskniłem-ponownie zacieśniłem na chwile swój uścisk, ukajając się uspokajającym mnie pięknym zapachem jej perfum
-Hej [T.I], dobrze, że jesteś bo Niall juz świrował.
Usłyszałem głos Liam'a, ale nawet on nie mógł zepsuć tak pięknej chwili.
'Oczami [T.I]'
-Właśnie widzę-głos mi się złamał czując jego usta w najczulszym punkcie zaraz pod uchem

-To ja nie będę wam przeszkadzać-oczami wyobraźni widziałam Liam'a jak wychodzi, ale byłam zbyt pochłonięta gorącymi ustami Niall'a, które w tej chwili obdarzały pocałunkami całą moją szyję.Delikatne, ale za to bardzo długie dotknięcia naszych ciało coraz bardziej oddalały mnie w przyjemna krainę. Mocno uczucie podążania w jednej chwili umiejscowiło się w podbrzuszu pragnąc tego chłopaka jak nikogo innego.Nie panując nad sobą moje palce znalazły się w jego włosach, a uśmiech na jego ustach wyczuwałam przy skórze.Łagodził delikatnym ruchem w dół plecy, które tęskniły za jego dotykiem. Dotarł do pośladków, ścisnął je mocniej, wzbudząc jeszcze bardziej krew w żyłach co uwydatniło się w cichym jęku. Bez problemu uniósł moje ciało, a nogi idealnie otoczyły jego biodra.
-Nie mogłem doczekać się twojego powrotu-przerwał na chwile namiętne pocałunki zerkając wprost w moje wypełnione jasnym blaskiem oczy
Pochłonięta jego ciemnymi błękitnymi oczami nie zauważyłam kiedy znaleźliśmy się w sypialni a moje ciało juz było przygnieżdżone do materaca pod ciałem chłopaka. Od razu wbił się moje usta. Język wtargnął do ich wnętrza, a ja rozkoszowałam się jego smakiem. Tak bardzo za tym tęskniłam.Usta ani na moment nie odrywają się od mojego ciała które co chwile wyginam w łuk pragnąc o więcej.Rozkosz rozpływająca się po całym ciele daje o sobie znak. Gorące, szybsze oddechy unoszą się w powietrze kiedy pomału pozbywa się moim ubrań. Rozpływam się pod jego oddechem zatrzymującym się na moim ciele..to takie podniecające.
-Kocham Cię,wiesz?-jęczę pomiędzy pocałunkami
-Wiem-odpowiada szybko wracając do przyjemnych całusów
Szybko odpina pasek i po chwili widoczne wybrzuszenie na bokserkach ukazuje się moim oczom.Bez zastanowienia chwytam za ich gumki ciągnąc w dół. Wyraźny uśmiech na twarzy Horan'a jeszcze bardziej zachęca mnie do działania.Tkwiąc w zawziętym pocałunku ciała przygotowane są na najwyższa falę przyjemności.
-Też Cię kocham-niski głos zabrzmiał zaraz nad uchem po czym poruszył biodrami do przodu
-Asss!-zasyczałam z bólu czując go w sobie
-Przepraszam-pełen obaw głos wydobył się z Niall'a, ale pożądanie wygrywało z bólem
Rozkoszowałem się każdym jego ruchem doprowadzającym mnie do szaleństwa. Delikatny ale zarazem pewny siebie Niall to mój ulubiony. Daje mi radość i spełnienie, czuć go tak blisko to najwspanialsze uczucie.
Pełne wargi nie odrywały się od mojej szyi, a moje palce łagodziły jego skórę głowy. Nasze jęki, imiona wychodobywające się z ust unosiły się w powietrzu.Spełnienie było już coraz bliżej, a serce waliło jak oszalałe, aż w końcu wszystkie mięśnie się rozluźniły prowadzać do szczytowania.
-Niall-wyszeptałam mocno się w niego wtulając kiedy przywarł zmęczony do mojego ciała
-Tak się cieszę, że już jesteś-odpowiedział z urywanym oddechem obdarzając mnie tym swoim, najpiękniejszym, młodzieńczym uśmiechem

37#Harry

blog:Imagine One Direction
Londyn od zawsze był dla mnie ważnym miejscem. Nie tylko zachwycał mnie pięknymi zabytkami, miejscami czy krajobrazami ale głównym powodem byli idole. Osoby dzięki którym czuje się piękna i szczęśliwa, którym zawdzięczam swoje życie. Więc jak tylko dowiedziałam się o możliwości spędzenia wakacji u cioci w stolicy nawet się nie zastanawiałam. 4 dni później byłam już w moim kochanym miejscu.
Po raz setny chyba sprawdziłam twitter'a z zamiarem dowiedzenia się w jakich dokładnie miejscach sa chłopcy. Niall jest w Irlandii, super. Liam i Louis są w Londynie ale spotkanie ich graniczy z cudem, Zayn jest z Perrie w trasie, a Harry zaginął, więc prawdopodobnie jest w LA, w końcu to Styles.
-Cholera!-przeklęłam pod nosem wkurzona na samą siebie, że akurat teraz nie ma ich w pobliżu
Słońce ku mojemu zaskoczeniu dawało o sobie mocne znaki. Piękna pogoda za oknem aż prosiła się o wykorzystanie. Nawet nie opłaca wyjść mi się do centrum.
Książka spoczywała w moim dłoniach kiedy wolnym krokiem kierowałam się ku ogrodowi.Ułożyłam wygodnie ciało na leżaku. Założyłam okulary aby słońce zbytnio nie raziło. Otworzyłam książkę i byłam gotowa do rozkoszowania się spokojem i przyjemnością.
Nie minęło parę minut  kiedy połowa kartki zasłoniła się cieniem. Spojrzałam przed siebie przeklinając budynek przede mną po drugiej stronie ulicy. Z drugiej strony był bardzo dziwny. Nie wyglądał na mieszkanie a tym bardziej żeby ktoś w nim mieszkał. Był duży,ale za to okien mało i właśnie to mnie zastanawiało. Postanowiłam, że tylko jak skończę czytać, wrócę do domu i zapytam ciotkę co tam w środku się mieści.
Skupiłam wzrok na zapisanej kartce kiedy dźwięk otwieranych drzwi doszedł do moich uszu. Zwróciłam wzrok w kierunki drzwi balkonowych ale nadal były zamknięte, ruszyłam ramionami i już miałam wracać do czytania kiedy oczy spoczęły na mężczyźnie. Wychylił głowę żwawo się rozglądając, jakby jego osoby nikt nie mógł zauważył. Zmrużyłam oczy bardziej mu się przyglądając, czy on właśnie włamał się do budynku i próbuje uciec?Ponownie sprawdził czy nie ma nikogo w około a ja dziękowałam drzewu zasłaniającemu moje ciało. Mogłam z łatwością zobaczyć co robi nie bojąc się, że on zobaczy mnie. Odwrócił się szybko jak mi się wydaje do drugiej osoby bo po paru zdaniach bardziej uchylił drzwi w końcu wychodząc na zewnątrz.
Tuż za nim wyłonił się młody chłopak. Burzę włosów potrzymywała bandama, a luźno zwisająca koszula w kratę, a pod tym czarny podkoszulek uwydatniał mięśnie.
-Harry-wyszeptałam podnosząc się z miejsca, to on!-Harry!-krzyknęłam podbiegając do siatki
Dwie pary oczu od razu skierowały się w moją stronę. Ochroniarz w jednej chwili znalazł się przede mną kiedy po raz kolejny krzyknęłam imię mojego idola poprzednio jednak upewnił się, że nikt mnie nie słyszał.
-Możesz być cicho?-zapytał jednak głos przepełniony był złością
Zadrżałam w środku robiąc krok w tył choć i tak nie mógł mi nic zrobić, dzieliła nas siatka.
-Daj spokój..-tak dobrze znany mi głos w końcu dobiegł do uszu
Głos który znam na pamięć, głos który przyprawia mnie nie tylko o śmiech, radość ale i płacz. Wzrusza mnie. Daje nadzieje na lepsza życie. Głos który słyszę codziennie. Głos który potrafi sprawić że czuję się błogo, że potrafię cieszyć się z każdej małej rzeczy. Głos , który kocham nad życie a teraz mogę go usłyszę na żywo. Jest jeszcze piękniejszy niż na nagraniach.
-Harry-wyszeptałam kiedy nasze spojrzenia się spotkały
Wiedziałam, że jego oczy to głęboka zieleń, ale kiedy w końcu je zobaczyłam..są zupełnie inne. Szarość oblewała ich prawie całą powierzchnię, jedynie niewielka ilość zieleni przebijała się przez to piękne spojrzenie. Wzrok który mogłam jedynie podziwiać na zdjęciach, teledyskach, które znam na pamięć teraz stał się rzeczywistością i z radością  patrzy na mnie, sparaliżowaną dziewczynę nie mogąc uwierzyć, ze dzieje się to naprawdę.
-Proszę nie krzycz...chce choć trochę spokoju-ponownie zabrzmiał jego cudowny głos a ja bałam się odezwać aby nie zagłuszyć jego słów
Abym dalej trwała w tym pięknym śnie, żebym ciągle widziała jego osobę i słyszała głos. Aby to wszystko było tak idealne jak teraz. Wpatrywaliśmy się w siebie. Na jego twarzy gościł przepiękny szeroki uśmiech,a  dołeczek w policzku wyglądał dokładnie tak go sobie wyobrażałam. Dodawał mu uroku. Natomiast ja dalej próbowałam odnaleźć się w tej sytuacji. Ciągle do rozumu nie dociera wiadomość, że stoję oko w oko z Harry'm Styles'em.
Do rzeczywistości przywołał mnie energiczny ruch głową chłopak rozglądając się czy nadal stoimy tylko w trójkę. Zdałam sobie sprawę że walające jak oszalałe serce nie może przerwać i zrujnować mi tak pięknej chwili.
-Mogę z-zdjęcie?-wyjąkałam w końcu
-Pewnie-chyba poczuł ulgę kiedy zadałam to pytanie
Może bał się, ze już w ogóle się nie odezwę, a nie chciał odejść bez zdjęcia, żebym nie była smutna jednocześnie chciał załatwić to dość szybko, aby nikt go nie zauważył.
Jeszcze chyba nigdy nie miałam takiego tempa kiedy odeszłam parę kroków w bok aby przejść przez bramkę. W ciągu paru sekund podałam telefon ochroniarzowi zdecydowanie niezadowolonemu że w ogóle się pojawiłam i już stałam przy boku chłopaka. Zapach jego perfum od razu przywołał uśmiech.Moja ręka spoczeła na jego plecach natomiast Harry położył dłoń na ramieniu. Lekko pociągnął mnie w swoją stronę. Idealnie wtuliłam się w jego bok i juz wiedziałam że to najlepszy moment w moim życiu. Właśnie trzymam mój cały świat w ramionach. Wszystko co daje mi szczęście właśnie mnie przytula.Osoba najważniejsza w moim życiu właśnie stoi u mojego boku. Mężczyzna który zmienił moje życie właśnie uśmiecha się do zdjęcia na którym będziemy tylko my, tylko ja i on cieszący się tą chwilą.
-Dziękuję-wypowiedzenia jednego słowa nagle staje się trudne kiedy nasze ciała  nie utrzymują już kontaktu
-To ja dziękuję, że uszanowałaś moją prywatność. Fajnie było Cię spotkać-po raz kolejny ale i ostatni obdarza mnie tym swoim słodkich uśmiechem szybko odchodząc w stronę auta
Czuję niedosyt. Nie tak wyobrażałam sobie to spotkanie. Przyglądając się jak odjeżdża uświadamiam sobie ile chciałam mu powiedzieć, za co podziękować. Szczęście a razem niedowierzanie owładnęło moim ciałem. W takich chwilach nie myślisz jasno. Wszystkie regułki wyklepane przed spotkaniem któregoś z nich nagle znikają a ty cieszyć się jedynie chwilą. Trzymanie go blisko siebie zwala cię z nóg, a kontrolowanie nie tylko ciała ale i rozumu staje się niemożliwe.Pragniesz aby ta przyjemność trwała wiecznie,ale wtedy odchodzi, spotkanie staje się jedynie wspomnieniem.


*

-Co to za budynek na przeciwko?-pytam ciocię
-Jakieś studio. Często gwiazdy tutaj nagrywają i zbierają się fanki. Jest wtedy niezłe zamieszanie.
Nie można było mi powiedzieć wcześniej?

36#Zayn

blog: Imagine One Direction

-Musimy porozmawiać-zaczęła koleżanka zdenerwowanie aż było widoczne w jej ruchach
Nerwowo pocierała dłonie jakby informacja którą ma mi przekazać jest najgorsza ze wszystkich. Zmarszczyłam czoło od razu wyobrażając sobie najgorsze scenariusze. Wypadek, choroba, śmierć..o Boże.
-Powiesz mi wreszcie?-ponagliłam sama ogarnięta strachem
-Nie wiem jak to powiedzieć..-podniosła na chwile wzrok ale spotykając się z moi  od razu wróciła do poprzedniej pozycji-Chodzi o Zayn'a, o was.
O Zayn'a? Mojego chłopaka? Co ona od niego chce? Przecież dobrze nam się układa, jesteśmy  szczęśliwi, dlaczego chce porozmawiać akurat o nim?
-Co z nim?-zniecierpliwiona czekałam na rozwinięcie rozmowy
-Bo on..-strach ponownie oblał jej ciało przerywając mowę
-Dowiem się w końcu czy nie?!-podniosłam głos nie mogąc dłużej czekać
Informacja, że wiadomość dotyczy Zayn'a jeszcze bardziej podsyciła moją ciekawość.
-On cię zdradza-powiedziała po jak mi się zdawało paruminutowowym zbieraniem odwagi
- Żartujesz sobie-wybuchłam śmiechem na jej słowa
Fala rozbawienia przepłynęła przez moje ciało obracając wiadomość w żart.

*

-Za chwile powinien tu być, zawsze o tej godzinie się spotykają-poinformowała koleżanka kiedy ja wciąż nie mogłam pohamować śmiechu
-Przecież Zayn jest teraz w pracy-niemożliwe, że za chwile się tutaj pojawi
Siedzieliśmy w zaciszu jakiejś kawiarenki mając idealny widok na fontannę którą dzieliło jakieś 200m do naszego stolika. Z niecierpliwością moja towarzyszka wypatrywała chłopaka natomiast ja ze spokojem i lekką pogarda do jej osoby że w ogóle przeszło jej takie coś przez myśl śmiałam się pod nosem. Właśnie przełykałam  łyk kawy kiedy dłoń kobiety spoczęła na mojej lekko ja potrząsając.
-Patrz, patrz jest-skierowałam wzrok za nią a oczy dostrzegł przystojnego chłopaka, z ciemnymi, postawionymi na żelu włosami, ciemniejsza karnacja i tatuaże nie pozwalały na nierozpoznanie go
-To jeszcze nie świadczy że mnie zdradza-odgryzłam się szybko
Zaskakujące było to, że o tej godzinie zazwyczaj miał najwięcej pracy. Nigdy nie mógł wyjść wcześniej, bo jak mówił szef mógłby go wywalić. Zerknęłam na zegarek upewniając się czy aby na pewno jest 15. Niestety..była. Już miałam się odezwać, że niepotrzebnie mnie tu zaciągnęła jeśli Zayn jedynie siedzi na ławce popalając papierosa kiedy wysoka blondynka znalazła się obok niego. Namiętnie przywitali się całusem prosto w usta a moje serce nagle zakuło.Wciągnęłam głośno powietrze kiedy ich dłonie złączyły się w mocnym uścisku kierując się w stronę wyjścia. Uśmiechy na ich twarzach zdecydowanie nie były udawane. Szczęście od nich bijące aż raziło nie tylko mnie ale i innych przechodniów.
-Przepraszam-wyszeptała przyjaciółka kiedy łzy zaczęły płynąć wraz z okropnym bólem po moim policzku

*

-Kochanie porozmawiaj ze mną-wciąż nalegał
Ciuchy bez namysłu lądowały w walizce kiedy Zayn z poczuciem winy błagał o jeszcze jedną szansę.Przepłakane dwa dni bez żadnego kontaktu z chłopakiem dały mi dużo do myślenia. co chwile odrzucałam obraz całujących się zakochanych pojawiający się przed oczami.Smutek przemienił się w złość, jednak ból nadal został.
-Nie nazywaj mnie tak-wysyczałam przez zęby przyspieszajac swoich ruchów
Jest ostatnią osobą, którą chce teraz widzieć. Oddałam mu całą siebie, oddałam mu swoje serce a on to wszystko odrzucił. Przyjął po czym całkiem zniszczył. Taki był jego zamiar. Od początku chciał się tylko mną zabawić.
-Pozwól mi to wyjaśnić-desperacja w jego głosie coraz bardziej mnie śmieszyła
Co on sobie wyobraża?Może ranić moje uczucia, później powie 'przepraszam' i wszystko wróci do normy. Już nic nie będzie normalne. Ból który mi zadał nie da się zniwelować a co gorsza zapomnieć.
-Co wyjaśnić?!-emocje dały górą-To że jestem głupia?!-krzyk niósł się po mieszkaniu
-Nie je..-przerwałam mu nie wytrzymując
-Jestem! Byłam zaślepiona twoją miłością kiedy ty zabawiałeś się z inną! Wierzyłam w każde twoje słowo przepełnione kłamstwem-chyba po raz pierwszy nie patrzyłam w jego oczy z miłością-Gotowa byłam rzucić to wszystko aby być z tobą , a ty jedynie marzyłeś o innej, tak naprawdę chciałeś się mnie pozbyć!-buzujące emocje nie dały razy okazując moją słabość
Łzy zaczęły wypływać z oczu zdradzając mnie tym samym.
-Kochanie..-zaczął cicho podnosząc rękę z zamiarem wytarcia mokrych policzków
-Nie dotykaj mnie!-jak teraz nie wyjdę to jeszcze mu wybaczę-I nie nazywaj mnie tak-szybko zrobiłam krok w tył obserwując jak załamany przegrywa-To koniec Zayn..koniec-prawie wyszeptałam ostatnie słowo unikając jego wzroku
-Proszę..-zamajaczył jednak nie mogłam go już usłyszeć zamykając z całej siły drzwi
Trzask rozniósł się w powietrze jeszcze bardziej poruszając emocje. Płacz ponownie zaczął mi towarzyszyć. Czy można zostawić osobę która tak naprawdę sprawia że żyjesz? Która daje ci prawdziwe szczęście ale i też zadaje ból? Która sprawiła, że twoje serce biło szybciej a jednocześnie je złamała? Bez której nie wyobrażasz sobie życia a jednak widzenie jej budzi w tobie obrzydzenie? Którą kochasz ale i też nianawidzisz? Czy złość przezwycięża miłość? Kiedy przed oczami pojawia się obraz ukochanego całującego inną zdecydowanie tak. Ból w sercu jest nie do zniesienia, pragnę do niego wrócić ale wiem, ze nie zdołam mu wybaczyć. Zdrada co chwile będzie majaczyła pomiędzy nami nie pozwalając nam zaznać ponownie szczęścia. Zostawiam go sama cierpiąc katusze.

35#Niall

Blog: Imaginy o One Direction

(TEKST POCHYLONY I POGRUBIONY TO LIST)


-Dziesięć dolarów to cena wywoławcza na naszej następnej pozycji, ludzie! To skrzynka pełna poczty. Nie widzę dziesięciu?
Człowiek w rogu spojrzał powoli.  Jego pomarszczona twarz była opalona i obwisła wraz z wiekiem. Uśmiechnął się w słońcu. Zmarszczki wokół oczu i ust musiały być od uśmiechu, a jego ręce były szorstkie od pracy.
Zawsze przychodził na aukcje, ale nigdy nie kupił niczego. Nigdy nie był zainteresowany. Do teraz. 
-Dziesięć dolarów na cele charytatywne!
Powoli, mężczyzna podniósł drżącą rękę. Był w części sali, w której nikt go nie zauważa.

Ale tym razem został zauważony.
-Dziesięć! Widzę dziesięć! Ktoś da piętnaście? Racja! Tam od młodej damy mamy piętnaście! Nie widzę dwudziestu?
Mężczyzna odwrócił się do kobiety uczestniczącej w aukcji. Znów podniósł rękę. 
-Dwadzieścia! Będzie dwadzieścia pięć? Proszę pani tak widzę cię, dwadzieścia pięć! Nie widzę trzydziestki?
Mężczyzna podniósł znowu rękę, a  jego serce zaczęło tonąć ze świadomością, że miał tylko trzydzieści pięć dolarów w portfelu. 
Kobieta rzuciła wkurzone spojrzenie na niego, ale milczała. 
-Po raz pierwszy, drugi... Sprzedane człowiekowi z szelkami za trzydzieści dolarów 
Tak szybko, jak tylko stary człowiek mógł iść, poszedł do tyłu, aby zapłacić i odebrać swoją nagrodę. Było to stare pudełko z zamkiem. 

Jechał wolno w drodze do domu (nie celowo, jego ciężarówka nie przekroczyła 30).  Kiedy zaparkował i zdołał przekręcić kluczyk w klamce, usiadł na kanapie.
W uścisku dłoni czuł swoją nagrodę. To był szorstki karton. Tu i tam były znaki, które zostały usunięte w takim czy innym czasie. Rozluźnił się i podniósł wieko.
Powitał go zapach prochu i starego tuszu. Jakoś to było wspaniałe połączenie. 
W środku było kilkadziesiąt pożółkłych listów, o rozmaitych kształtach i rozmiarach. Prawdopodobnie w większości to rachunki. Miał nadzieję, że wśród nich będzie co najmniej jeden list, który mógłby przeczytać, po prostu ze względu na podróże w czyjąś przeszłości. Każdy, kto robi. To zawsze była jego miłość, miłość do nauki o przeszłości ludzi. 
Największy list był kwadratowy i był najmniej pożółkły z tego grona. Otworzył ją i stwierdził, że w zawartości jest urodzinowe zaproszenie. Na pierwszej stronie były balony i duże "8".
Więc jakaś dziewczynka lub chłopiec nie został zaproszony na imprezę do swojego przyjaciela.Oni nie wiedzieli nawet, że istniało, ponieważ na kopercie nie widniał, ani znaczek ani odbiorca.Świadczyło to o tym, że nigdy nie został wysłany. Podział w przyjaźni został dokonany i nie bawili się już wspólnie na imprezie urodzinowej... Opcje są nieograniczone. 
Następny list to po prostu śmieci, same reklamy. Kolejny to również jakieś ogłoszenie, tak jak następne i następne. Otworzył następny i znalazł rachunek za wizytę u lekarza. Była tam kwota siedemdziesięciu dwóch dolarów i dwudziestu trzech funtów i miał coś wspólnego z lekami na serce dla dziecka.  Zasmucił się i powiedział szybką modlitwę za dziecko, które miał już nigdy nie spotkać.
Wreszcie, wreszcie! Znalazł prawdziwy list. Cóż, pocztówka. 

"Najdroższy Rayan... Tęsknię za tobą tutaj w Polsce. Z rodziną mojej mamy jest trudno się dogadać. Chcę by Londyn i odgłosy miasta powitał mnie rano. Tutaj wszystko co mam rano to odgłosy kogutów! To naprawdę przerażające. Miasta te są tak małe, tak mi przykro, że nie mogę powiedzieć więcej Niall, kochanie... Proszę napisz do mnie z powrotem, aby moja podróż stała się nieco mniej trudna. 
Cała moja miłość, Lilly."


Cóż, jej podróż musiała być "trudna", ponieważ jej pocztówka nigdy nie została wysłana. 
Dziesiąty list zawierał kolejny rachunek, tym razem na znacznie mniejszą kwotę i miał tylko informacje ogólne o spotkaniu.
Zajrzał do prawie pustej kartki w ostatnim liście. Poczuł dziwne poczucie tęsknoty. To było tak małe w porównaniu do innych. Na zewnątrz był brudnawy i widniały na nim blaknące rysunki.
Na pewno, to miał być list. Podniósł go powoli, mając nadzieję, że los sprawi coś ciekawego.
Pierwsza strona zawierała portret jakiejś młodej dziewczyny. Wokół znajdowały się serca, kwiaty i kręgi.  Cicho, odwrócił go. 
Nigdy nie słyszał, żeby miał problemy z sercem, ale kiedy przeczytał nazwę odbiorcy, był pewien, że jego serce nie ruszy ponownie. 
Niall Horan.
Jego imię. 
Wszyscy nazywali go Nialler. Wszyscy, z wyjątkiem rodziców i ... 
Zmusił oczy, by przenieść się do nazwy nadawcy. [Twoje.Imię].
Zalał się zimnym potem, i zmusił się, by oddychać równomiernie. [Twoje.Imię] napisała do niego list.  Nie ma szans, by inna [Twoje.Imię] znała innego Nialla Horana. To musiała być ona! 
A to oznaczało, że to dla niego. Poruszał palcami, aby otworzyć list i powróciły wspomnienia. 
Nie była niezwykle piękna, ale była ładna. Większość jego przyjaciół lubiło blondynki, ale on zawsze bardziej wolał brunetki. Jej oczy były śliczne - brązowe, ale jakoś zielone i złote jednocześnie. 

Z najwyższą starannością, wyjął list (tak, to był list, na starej, pożółkłej, kruchej, kartce) i odłożył kopertę.
To nie miało znaczenia dla niego, że nie jest piękna. Nie obchodziło go to za wiele. Jego serce zdawało się topnieć jak lody dziecka w słońcu, a w żołądku czuł charakterystyczne burczenie. Liczyło się w jaki sposób mówiła, i jak patrzyła na niego, kiedy nie zwracał uwagi.  
List był nietrwały i składał się z dwóch stron, a pismo było duże. Powoli wygładził kartkę.
Byli na tej samej imprezie tej nocy, kiedy to wszystko się stało, on był pijany. Miała na sobie brązową spódnicę. Ona zapewne też wypiła znacznie więcej, niż powinna. To było to. Nie mógł już tego wytrzymać. Musiał z nią porozmawiać.

"Kochany Niallu..."

Zajęło mu większość godzin, aby przełamać się by z nią porozmawiać, ale w końcu to zrobił. A gdy to zrobił, ona uśmiechnęła się, jakby nigdy nie uśmiechała się wcześniej. I on to zauważył. Zauważył też, że jej oczy zdradzały co czuje, kiedy mówiła, jak i sposób w jaki jej usta poruszały się, gdy odpowiedziała jemu niskim, cichym głosem. Nigdy nie całował dziewczyny  i nigdy nie chciał więcej, niż miał w tym momencie. 
  
 "Wiele szalonych rzeczy się stało ostatniej nocy, ale jestem pewien, że wiesz o co mi chodzi." 

Rozmawiali i rozmawiali o wszystkim. Postawił  jej drinka, kiedy poszedł ponownie napełnić swój własny, i ujrzał  rumieniec, który pojawił się na policzkach.

 "Nie mówię, że to szaleństwo jest złe, czy coś...Tylko mówię, że to było szaleństwo - w dobry sposób."

Upewnili się, że śmieją się z wszystkich swoich żartów, choć nie wszystkie były zabawne. Zignorowała wszystkich innych facetów, którzy byli na tej imprezie i dał mu sto procent swojego zainteresowania, a on zrobił to samo. Był pewien, że byli w ich własnym świecie - prawdopodobnie dla nich nowym świecie.

 "Ostatnia noc była chyba najlepszą rzeczą, jaka kiedykolwiek mi się przytrafiła. Myślę o tym cały czas, Niall. "

Przygotował się ponownie i zapytał ją, czy ona nie jest z kimś w z związku. Uśmiechnęła się chytrze i spojrzała na niego przez długie rzęsy.

 "Czekałam, aby powiedzieć Ci o dłuższego czasu, co myślę o tobie, a teraz czuję, że mogę."
  
Był w błędzie. Była cudownie piękna. Piękniejsza, niż jakakolwiek dziewczyna,którą widział.
  
"Teraz wiem, co czujesz, wiem, że mogę Ci powiedzieć, jak się czuję, i wiem, że wszystko się zmieni." 

Powiedziała mu, że jeśli chce się dowiedzieć, będzie musiał udać się za nią i wzięła go za rękę. Omal nie zemdlał z jej dotyku, ale udało mu się wyglądać naturalnie (przynajmniej tak mu się zdawało). Pozwolił jej doprowadzić się do jednego z pustych, bocznych pomieszczeń.

 "Kocham cię, Niall, ale myślę, że już to wiesz."

Puściła jego rękę i przez chwilę zamykała powoli drzwi, patrząc na stopy. Wróciła do niego, spoglądając od czasu do czasu na podłogę.

 "Po ostatniej nocy, tak bardzo chcę wierzyć, że też mnie kochasz." 

Kiedy usiadła, zagryzła wargę i spojrzała na niego. Prawie pocałowała go i wtedy, gdy już prawie to zrobiła, ale powstrzymał ją.

 "I choć myślę, że chyba chcę wiedzieć to na pewno." 

Jakoś jego ręce znalazły się przy jej uchu i wszystko, co mógł zrobić, to wpatrywać się w jej oczy. Powoli wsunął jej włosy za lewe ucho.

 "Ale nie chcę, żebyś myślał, że nie wierzę, po ostatniej nocy, po prostu... To jest jedna z tych rzeczy, do których trzeba mieć pewność. "

I potem... Pocałował ją.

 "To był mój pierwszy pocałunek. Założę się, że nie wiedziałeś o tym." 

Przed tym słyszał, że pierwsze pocałunki są  krępujące i straszne. Cóż, wszyscy ci ludzie po prostu muszą mieć straszne nieszczęście, bo to był jego pierwszy pocałunek i było w nim daleko od obu tych okropności.

 "Myślę, że jestem po prostu zbyt nerwowa, aby poprosić byś udowodnił mi, że mnie kochasz." 

Najlepszy był chyba pocałunek, ale druga rzecz była również tak wielka. Pamięta ją, leżącą na jego piersi z jego wielkim swetrem praktycznie ją otaczającym. Po prostu leżeli, razem, oddychając spokojnie i będąc szczęśliwi. Jak długo pozostali tak w milczeniu, nie mógł dokładnie powiedzieć. Wystarczająco długo, aby przypomnieć sobie, że jego rodzice będą w domu za kilka minut, ale na tyle krótko, żeby nie chciał odejść.

 "Nie chcę, abyś musiał się  wstydzić, jeśli z jakiegoś powodu nie chcesz nikomu powiedzieć o nas, więc pomyślałam, że poproszę, abyś zrobił prostą rzecz." 

 Kiedy obudził się następnego dnia, wszystko, o czym mógł pomyśleć to o niej. Jej oczy, usta- to wszystko całkowicie zapierało mu dech w piersiach. Tak bardzo jak szczęśliwy był. Nastąpiły cztery dni weekendu, kiedy nie mógł  jej zobaczyć. Te dni... Wydawały się wiecznością.

 "Może to głupie, że proszę, abyś to zrobił, ale myślę, że wszystkie dziewczyny to robią." 

Z każdym dniem było coraz gorzej. Nie mógł nic zrobić, aby się z nią zobaczyć. W trzeci dzień jego mama zapytała czy jest chory. Czwartego dnia, ledwo mógł funkcjonować.

 "Kiedy mnie zauważysz, zasuń moje włosy za ucho tak, jak zrobiłeś wczoraj - ale zrób to jako pierwszą czynność." 

Obudził się wcześniej albo po prostu nie zasnął- nie pamiętał dokładnie - i był gotowy do wyjścia szybciej, niż kiedykolwiek. Jego matka była pewna, że jej syn został zastąpiony przez anioła, i pokręciła głową, kiedy zobaczyła go biegnącego w kierunku szkoły tak szybko, jak tylko mógł.

 "Nie masz mi machać, ani mówić do mnie, ani nawet przywitać - tylko zasunąć włosy za ucho."

Droga do szkoły była męcząca. Wszedł do klasy i ją zauważył. Uśmiechnął się i pomachał jej. Przeszedł przez klasę w pół sekundy i uśmiechnął się do niej, mówiąc "cześć".

 "Wtedy będę wiedziała... Czy to miłość."

Nie wiedział dokładnie, czego się spodziewać i co zrobić, ale na pewno nie był uradowany jej marszczącymi się brwiami. Kiedy przemówił, jej uśmiech zniknął, a oczy posiadały tylko smutek. Zapytał ją, co się stało, a ona popchnęła swoją pustą tacę po lunchu na niego, mówiąc mu, że jest po prostu głupi.

 "Wiem, że czytasz to przed wtorkiem, mieszkam tylko ulicę od poczty i tylko dwa dni potrzebuje poczta, aby list dotarł do odbiorcy. "

Co on zrobił? Nie miał pojęcia, co poszło źle. Czy nie była tą samą dziewczyną, która uśmiechnęła się do niego tak jasno w nocy i pocałowała go? Była czy nie była? Starał się z nią porozmawiać, ale jeden z jej przyjaciół powiedział mu, że dobrze będzie dla niego, gdyby nigdy nie przebywał w jej pobliżu.

"Nie masz pojęcia, Niall, jak długo chciałam ci to powiedzieć, i jak bardzo jestem podekscytowana, aby w końcu mieć tą informację." 

Musiał ponownie z nią porozmawiać, nawet jeśli nie mógł. Po szkole. To było to!

 "Zobaczymy się we wtorek w szkole na lunchu, Niall. "

Wybiegł na zewnątrz, tak aby mógł ją znaleźć. Wychodziła przez drzwi szkoły i wciąż wyglądała tak smutno, że nie mógł tego znieść! Dotarł do podnóża schodów i zatrzymał się na chodniku, rozglądając się wokół siebie. Ich oczy spotkały się, a on pomachał jej, starając się w uśmiechać. Schowała swoje włosy za ucho, tak jak on zrobił to tamtej nocy.

 "Kochana..."

Niall podszedł do niej i powiedział coś. Uśmiechnęła się nieco, i nawet się zaśmiała. Ale to nie był ten sam uśmiech jak tamtej nocy, to nie był ten sam śmiech. Patrzył z rozpaczą, gdy spojrzała na niego, pełna tęsknoty i smutku. Następnie podała swoją rękę innemu chłopakowi, który owinął swoją rękę wokół jej talii i ruszyli przed siebie. Nie patrzała do tyłu.

"Twoje.Imię"
  


Sunderland, 28/05/14
 
 "Nie jestem pewien, czy to list do ciebie czy do mnie,
bo znam przebieg spraw, o których nie mogę zapomnieć.."