Blog: Imaginy One Direction
W co się dzisiaj ubrać ? To pytanie dobija mnie każdego dnia i szczerze mam już tego dosyć. Decyduję się parę obcisłych, czarnych leginsów, zwiewny, biały podkoszulek z nadrukiem i znoszone trampki.Włosy związuje w niedbałego koka, na twarz nakładam delikatny makijaż i patrzę na efekt końcowy w dużym lustrze.
Nie jest źle.
Wrzucam do mojej torebki portfel, telefon i okulary przeciwsłoneczne i wychodzę. Wsiadam do samochodu i po 20 minutach uporczywej jazdy przez zatłoczone miasto docieram do tak samo zatłoczonej galerii. Parkuję auto blisko wejścia.. Dostrzegam czekającą na mnie Amy.
-Heeej - witamy się całusem w policzek i wchodzimy do upragnionych zakątków ogromnego budynku.
Robimy zakupy i podsumowujemy je kawą. Składamy zamówienia i siadamy w wygodnym dla nas miejscu.
Gdy dostajemy zamówienie mój telefon zaczyna wibrować. Wyjmuję go z torebki i zastanawiam się kto do cholery musi przerywać nam pogawędkę..
-Tak słucham ?
-Witam.. Jestem wychowawczynią pani córki w przedszkolu..
-Taak, tak poznaję. Coś nie tak z małą ? - zaczynam się niepokoić.
-Emily skarży się na ból brzucha i prosiła, bym po panią zadzwoniła.
-Rozumiem, postaram się ją odebrać do pół godziny, dobrze ?
-Dobrze, będziemy czekać. Do widzenia - rozłączyłam połączenie i schowałam telefon na swoje miejsce
-Sory Amy, ale muszę jechać po Em.. boli ją brzuch i jej wychowawczyni dzwoniła..- informuję przyjaciółkę i widzę pojawiający się na jej twarzy grymas niezadowolenia
- W porządku, leć
Wychodzę prawie biegiem z galerii i udaję się do samochodu. Za godzinę mam być w studiu, gdzie chłopaki dają wywiad i muszę zdążyć ich wystylizować...Cholera, nie mogła sobie wybrać wcześniejszej pory, kiedy nie ma korków ? Tatuś mógłby się zainteresować swoją córeczką i od czasu do czasu pomóc mi..
Wyjaśniając:
Mieszkamy same w piętrowym domku na przedmieściach Londynu. Niall zostawił mnie, gdy zaszłam w ciążę...Fajnie, że jego obietnice poszły na psy.. Czujecie sarkazm ?
Ja pracuje jako stylistka zespołu, w którym gra blondyn.. Nieźle się mu wiedzie.. Nie powiem, że ja zarabiam mało, bo tak nie jest.. Bynajmniej stać mnie na utrzymanie domu, ubranie siebie i małej i jakieś przyjemności. Ale chyba mógł powiązać karierę ze mną i naszą 4-letnią córeczką.. Ciągle jesteśmy tam gdzie on.. Nie byłoby problemu z podzieleniem czasu..Ale on ma zawsze jakieś inne wyjście.
Jechałam przez centrum Londynu i już byłam niedaleko obranego celu, gdy poczułam ogromnie mocne uderzenie...i potem tylko ciemność...
*Niall Pov.*
Za dwie godziny zaczynamy wywiad, a [t.i] nie ma tutaj...
-Harry, zadzwoń do [t.i]... spóźnia się już pół godziny, a to do niej nie podobne...- mówię do lokowatego i nerwowo przebiegam palcami przez swoje włosy
-Stary zluzuj..może musi coś załatwić i najzwyczajniej w świecie się spóźni...
-Może masz racje...ale zadzwoń...będziemy pewni..
Chłopak wyciąga swój telefon i wykręca numer do dziewczyny.
Dzwoni..ale nic..Powtarza tą czynność jeszcze parę razy, a gdy ma już rozłączyć połączenie odzywa się nieznajomy głos..
Harry rozmawia z tą osobą i widzę jak jego mimika twarzy z wesołej zmienia się w wręcz przerażoną..
-Co jest..Harry mów...- wypalam, gdy ten zdążył odsunąć komórkę od ucha
-[t.i]..cholera
-co [t.i], mów !!- wydzieram się, zwracając na siebie uwagę reszty
-miała wypadek..jest w szpitalu
- że coo ??
-własnie to..rozmawiałem z pielęgniarką, która zauważyła w jej torbie ciągle wibrujący telefon i postanowiła ją sprawdzić... powiedziała, że [t.i] jest w szpitalu w centrum
- kurwa..muszę tam jechać
- mamy wywiad
- sądzisz, że to jest ważniejsze niż jej zdrowie ?? To, że nie jesteśmy razem i ona wychowuje nasze dziecko sama, nie znaczy, że mi na niej nie zależy i się o nią nie boję..
- Dobra, jedź..jakoś wyjaśnimy twoją nieobecność
Harry rzucił mi kluczyki od samochodu i szybko pojechałem w wyznaczone miejsce.
Cholera...jeśli coś jej się stało... nie daruję sobie.
Idiota.
Skoro jest w szpitalu, na pewno się coś stało.
Dojeżdżam na miejsce i biegnę do recepcji szpitala.
-Przepraszam - krzyczę - przywieźli tu przed chwilą młodą dziewczynę..
-Proszę chwilkę zaczekać, obsługuję teraz tą panią.. Tam jest kolejka - kobieta w średnim wieku wskazuje na niekończącą się kolejkę
- Chyba sobie pani żartuje..Proszę mi tylko powiedzieć, gdzie jest [t.i]
-Proszę pana..Nie mam pojęcia, kto to jest [t.i] i także nie wiem, gdzie ona jest.. Dowiem się, gdy nadejdzie pana kolej, a teraz przepraszam, ale jestem zajęta - cholera, to jest obsługa ??
Patrzę zwątpiony na koniec szeregu ludzi.
Rozglądam się w poszukiwaniu kogoś, kto będzie w stanie udzielić mi informacji na temat [t.i] i w końcu dostrzegam pielęgniarzy z karetek, jak wiozą puste nosze..Podbiegam do nich
-Przepraszam..przywieźliście młodą dziewczynę z wypadku ?
-Tak..
-gdzie ona jest ?
-oddział ratunkowy, prosto, trzecia w prawo- instruuje mnie koleś w czerwonym kombinezonie, a ja nie zdążyłem mu podziękować, a już biegłem w wyznaczoną stronę. Gdy dotarłem do przezroczystych drzwi i ujrzałem poszukiwaną osobę, akcja mojego serca momentalnie przyspieszyła..
Bez zastanowienia wszedłem do pomieszczenia i wolnym krokiem zbliżałem się do łóżka, na którym leżała nieprzytomna [t.i]
Wokół niej zgromadzili się lekarze i podpinali ją do różnych maszyn..Widziałem jej białą twarz, i posiniaczoną rękę..Biały podkoszulek, który miała dzisiaj na sobie, był pokryty pojedynczymi plamami czerwonej substancji..
- proszę stąd wyjść - poinstruowała mnie pielęgniarka, ale nie byłem posłuszny
-[t.i] - wyszeptałem - co z nią - przeniosłem wzrok na kobietę w fartuchu
-jest poobijana..prawdopodobnie ma złamane żebra i ciągle jest nieprzytomna..
-proszę..muszę tu zostać..muszę by przy niej
- rozumiem, ale niestety musi pan na chwilę opuścić sale...zawołam pana za 5 minut, dobrze ?
- tylko szybko - wyszedłem z pomieszczenia i usiadłem na plastikowym siedzeniu tuż przy drzwiach oddziału
poczułem wibracje w kieszeni
nie znam tego numeru
-Halo ?
-Dzień dobry. Tutaj wychowawczyni Emily..- no tak..pewnie [t.i] jechała odebrać małą
- Witam..
-Mama Emily nie przyjechała odebrać jej, a nie mogę już dłużej zwlekać z jej bolącym brzuszkiem..
-Przepraszam, zaraz pojawię się.. Proszę jeszcze chwilę zająć się małą..-rozłączyłem się, wszedłem do oddziału i poinformowałem pielęgniarkę o mojej nieobecności.. Po 10 minutach byłem przy przedszkolu córki.
-Tataa !!! - usłyszałem piskliwy głos dziewczynki i po chwili już trzymałem ją w ramionach
- Emily..co się dzieje z twoim brzuszkiem ??
- booli..- narzekała
- oohh.. Zawiozę cię do wujka Liam'a ok ? On się tobą zajmie..Da ci tabletkę na brzuszek, żeby cię nie bolał, stoi ?
-Dobrze..
Pojechałem szybko do studia, odstawiłem dziewczynkę i wróciłem do szpitala.
pielęgniarka złapała mnie przy oddziale i pokierowała do sali, do której przenieśli [t.i]. Natychmiast się tam znalazłem...
Stanąłem przy szybie i wpatrywałem się w leżącą postać, przykrytą białą kołdrą.. Obok łóżka stała maszyna pokazująca jej nierówne bicie serca, ciśnienie i inne ważne rzeczy...Zdecydowałem się przesunąć szybę dzielącą mnie z pokojem szpitalnym i po chwili siedziałem tuż przy niej..
Chyba zrozumiałem, że cholernie tęsknię za naszymi wspólnymi chwilami..
Popełniłem chory błąd w swoim życiu.. Ja umiałem jakoś odejść od myślenia o niej... zalewałem się alkoholem... chłopaki, trasa..ale ona też ze mną była...jest naszą stylistka.. cholera...ja umiałem ją skrzywdzić..ale czy ona umiała sobie z tym poradzić ? Jest świetną matką.. ja mógłbym być teraz razem z nią i z naszą Emily...razem..w naszym..jej domu
Co ona sobie pomyśli, gdy się obudzi ?
Zobaczy mnie i co dalej ?
*[t.i] Pov.*
Śniłam...Śniłam o mnie, Emily i Niall'u... Mieszkaliśmy razem w ogromnym domu.. Emily biegała z Niall'em po podwórku i grali w berka.. A ja miałam widok na ten piękny obraz podczas przygotowywania obiadu..Nosiłam pod sercem naszego syka...Byłam w ciąży.. Musiała być zaawansowana, skoro brzuch tak duży..Wołałam Niall'a i Em na obiad i podawałam do stołu...Gdy skończyliśmy posiłek poczułam, że zaczynam rodzić..ból przeszywał mnie od pasa w dół.. Niall spanikowany dzwonił po karetkę, a ja ciężko oddychając usiadłam z powrotem na krzesło.. Emily nie wiedziała co się dzieje i przyglądała się całej sytuacji... Coś krzyczała, ale mój obraz zamazywał się, nie mogłam usłyszeć co ona i Niall mówili do mnie.. Coraz bardziej czułam ból...Otworzyłam oczy i od razu tego pożałowałam...Dzienne światło poraziło moje oczy, przez co z powrotem je zacisnęłam.. To była kolejna rzecz, której żałowałam..Głowa mi pękała..
Usłyszałam szelest po mojej prawej stronie.. Znajome perfumy...I znajomą dłoń na wierzchu mojej...
Po chwili już nie czułam ciepłego dotyku, za to usłyszałam jak ktoś..Niall....wstaje i oddala się ode mnie..
Spróbowałam otworzyć oczy, a gdy już się przyzwyczaiłam do słońca wpadającego przez okno ujrzałam wchodzącego doktora z Niall'em..
-Obudziła się śpiąca królewna... Mam nadzieję, że się wyspałaś..-zażartował lekarz, ale mi serio nie było do śmiechu...
-moja głowaa... - wychrypiałam, czując suchość w gardle
- przyniosę wody - powiedział blondyn i wyszedł z pomieszczenia
W sumie cieszę się, że to właśnie on jest przy mnie...Narobił mi wiele złego..Ale nadal go kocham...Nigdy nie przestałam i nigdy nie przestane..Pragnę tylko jego..Tylko...czy on tutaj jest po to, bo mu chłopcy kazali, czy naprawdę sam się martwił i przyjechał tu z własnej potrzeby...
-Cukier w porządku...- mruczał lekarz.- zbadam tylko twoje żebra i daje wam spokój - powiedział, gdy wszedł Niall z kubkiem wody..Byłam mu bardzo wdzięczna za to, bo nie wiem czy dłużej wytrzymałabym bez czegoś do picia... Lekarz pomógł mi wypić zawartość plastikowego kubeczka i od razu poczułam się lepiej..
-dziękuję..- wyszeptałam patrząc na Niall'a, gdy doktor sprawdzał stan moich żeber.
- nie są aż tak bardzo poobijane.. Miała pani masę szczęścia, że nie przebiły pani płuc..mało brakowało
-mogę dostać jakiś lek przeciwbólowy ? - przyłożyłam rękę do czoła i pożałowałam tego w chwili, gdy moje palce zetknęły się z linią szwów nad brwią.. no to ładnie
- zaraz pielęgniarka poda pani środek przeciwbólowy, a teraz proszę się oszczędzać..- doktor wyszedł, a my zostaliśmy sam na sam.. Chłopak usiadł na krześle obok łóżka i przyglądał mi się
-czemu tu przyszedłeś ? - przerwałam niezręczną ciszę
- ja..- usłyszałam jego głos...był inny niż zwykle...- ja sam nie wiem...
- jeśli nie wiesz... to lepiej, żebyś już poszedł... - nie ma szans, że czuje coś do mnie skoro nie wie po co tu przyszedł..- muszę odpocząć...
- [t.i] nie chcę cię zostawiać..- mimowolnie się uśmiechnęłam
- ja też nie chcę, żebyś sobie poszedł...tylko...nie rób mi powrotnych nadziei, jeśli nic do mnie nie czujesz..
- jaa...-wstał, a w moich oczach zgromadziły się łzy
-czy ty..czy ty jeszcze mnie kochasz ? - zapytał.. Nie wiedziałam co zrobić..Chciałam wstać, rzucić się mu w ramiona i po chwili złączyć nasze usta w jednym, długim i namiętnym pocałunku...Ale nie byłam w stanie nawet ruszyć nogą..
- kocham cię Niall...zawsze cię kochałam i nigdy nie przestałam..- wyszeptałam, a po moich policzkach spływały pierwsze łzy
-kocham cię [t.i] - po chwili poczułam jak wyciera kciukiem moje łzy i składa delikatny pocałunek na moich poranionych ustach...Teraz wiem, że będziemy szczęśliwi razem z naszą małą Emily..
Emily
Cholera
-Niall..gdzie jest Emily..ona się źle czuła..ja po nią jechałam..nie odebrałam jej z przedszkola..Boże, jak sama wyszła..Niall... musisz po nią jechać..musisz jej szukać..Nie..ja jadę z tobą.. Niall wstawaj...- panikowałam
-[t.i] spokojne..Dzwoniła do mnie jej wychowawczyni.. Odebrałem ją, jest teraz z Liam'em.. uspokój się..Słyszysz ? jest bezpieczna..jest z Liam'em
- dzięki Bogu..
*rok później*
Razem z Niall'em i Emily zamieszkaliśmy w nowym domu.. Wychowujemy szczęśliwie naszą córeczkę, a ja pod sercem noszę naszego małego synka..
Przygotowuje obiad dla naszej czwórki (jem za dwie osoby), gdy Niall gra z Em w berka, żwawo biegając po podwórku..Z uśmiechem patrzę przez ogromną szybę i po chwili wołam ich na obiad..
Po godzinnym porodzie przyszedł na świat nasz mały synek Colin.
Teraz tworzymy piękną i szczęśliwą rodzinę
***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz