One Direction

One Direction

Łączna liczba wyświetleń

Przepraszam...

...jeśli jakiś imagin pojawi się kilka razy w innych postach to przepraszam. Po prostu jest tego dużo i czasami się w tym gubię. Dziękuję za zrozumienie. Jeśli zauważysz, że imagin wstawiłam wcześniej to możesz powiadomić mnie o tym w komentarzu.

piątek, 2 maja 2014

4#Harry


|Oczami Harrego|
Nareszcie w Londynie... Po długiej trasie koncertowej miałem ochotę spędzić trochę czasu w domu. Jeszcze kilka tygodni temu na lotnisku przywitałaby mnie szczęśliwa [T.I.] obsypując mnie pocałunkami, dziś jednak wracałem do domu zupełnie sam. Zapytacie pewnie 'dlaczego?'. Otóż dokładnie trzy tygodnie i cztery dni temu powiedziałem jej, że muszę zakończyć nasz związek z powodu rosnącej kariery. Zostawiłem dziewczynę mojego życia, która cały czas wspierała mnie w tym co robiłem, a moim wytłumaczeniem byłakariera... Tak właściwie cały czas żałuję, że to zrobiłem. Wtedy sława zawróciła mi w głowie. Pomyślałem, że nie chcę być w stałym związku, gdy podróżuję po świecie i co noc spotykam inne piękne dziewczyny. Dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że życie bez [T.I] nie ma żadnego sensu. Żadna dziewczyna na świecie jej nie dorównywała. Wszystkie chciały być ze mną tylko dlatego, że jestem sławny. Przez cały czas brakowało mi tej miłości, czułości, tych rozmów na skype, gdy byłem w trasie... Chłopcy próbowali jakoś mnie pocieszać, lecz mimo dobrych chęci, nie udawało im się to. Nikt nie potrafił wypełnić pustki w moim sercu jaka pozostała po rozstaniu z [T.I]. Zostawiając moją księżniczkę zrobiłem największy błąd mojego życia i nigdy sobie tego nie wybaczę...
Zatrzymałem samochód przed Starbucks'em. Potrzebowałem bowiem teraz mocnej, czarnej kawy. Wchodząc do budynku przypomniały mi się chwile spędzone tu z [T.I]. Mieszka niedaleko, więc zawsze, gdy u niej nocowałem szliśmy po dwie białe kawy na wynos i na tarasie jej mieszkania piliśmy je co jakiś czas namiętnie się całując. Było tak niesamowicie... Objęci, leżąc na kocu oglądaliśmy zachód słońca. Czasami potrafiliśmy rozmawiać nawet całą noc. [T.I] była jedyną dziewczyną, która w pełni mnie rozumiała.
Teraz to już przeszłość. Poczułem, że moje oczy się zaszkliły... Ona już nie wróci. Muszę w końcu to sobie uświadomić. 
Jakiś mężczyzna stojący za mną lekko mnie popchnął. Zorientowałem się, że stojąc w kolejce w ogóle nie poruszam się do przodu.  Ostatnio często zdarzały się chwilę, w których myślałem o [T.I] i zapominałem o wszystkim innym... Nagle usłyszałem znajomy, melodyjny głos. Wychyliłem głowę i ujrzałem ... Zamawiała właśnie kawę, zastanawiała się, czy wziąć białą czy czarną... Zawsze tak robiła. Mimowolnie kąciki moich ust uniosły się ku górze. W końcu zdecydowała się na białą. Odebrała swój napój i odwróciła się w moją stronę. Mocno wciągnąłem powietrze do płuc i powoli je wypuściłem. Popatrzyła na mnie z wyrzutem i minęła mnie bez słowa, nie powiedziała nawet zwykłego cześć. Musiałem to zrobić i wybiegłem za nią delikatnie ją zatrzymując.
-Cześć- powiedziałem trochę speszony.
-Hej, Harry- sposób, w jaki wymawiała moje imię spowodował ciarki na moich plecach. Kiedyś mówiła je czule, pieszcząc niemal każdą głoskę, dzisiaj jednak jej ton był oziębły. Zdałem sobie sprawę, że to przeze mnie się tak zachowuje.
-Możemy pogadać?- zapytałem w końcu- będzie tak jak kiedyś, kupię kawę, pójdziemy na taras...
-Harry, te czasy już minęły- przerwała mi.
-Proszę, tylko jedna rozmowa...- powiedziałem błagalnym tonem robiąc najsłodszą minę, jaką tylko umiałem. 
-Dobra, ale to tylko jednorazowe spotkanie, nie chcę żebyś znowu mnie zranił- powiedziała patrząc mi prosto w oczy. Jej słowa uświadomiły mi jakim jestem palantem... Nikt nie ma pojęcia jak nienawidzę siebie za to co zrobiłem tej dziewczynie...
 Udałem się za nią w stronę jej mieszkania, gdy nagle się zatrzymała.
-Zapomniałeś o kawie- powiedziała.
-Napiję się twojej- zaśmiałem się, lecz [T.I] nie odwzajemniła mojego uśmiechu. Po chwili znajdowaliśmy się już w jej przytulnym apartamencie. Nic się nie zmieniło, no chyba że to, że z półek zniknęły wszystkie nasze wspólne zdjęcia...  Otworzyłem drzwi na taras i gestem zaprosiłem ją, aby usiadła na kocu. Spostrzegłem, że na stoliku stoi moje zdjęcie, które [T.I] zrobiła mi podczas naszej pierwszej randki. Zawstydzona dziewczyna szybko je schowała i zajęła miejsce obok mnie. Nie była jednak wtulona w moje ciało, tak jak kiedyś, ale siedziała w sporej odległości. Przysunąłem się bliżej, tak, że nasze ciała się o siebie ocierały. Potrzebowałem teraz ciepła, a tylko ona mogła mi je dać.
-A więc o czym chciałeś pogadać, Harrey?- zaczęła dziewczyna wpatrując się przez siebie. Była jakby nieobecna. Znałem to uczucie,  bała się, że gdy na mnie spojrzy wszystko do niej wróci.
-Chciałem zapytać, co tam u ciebie- odparłem.
-Poza tym, że odreagowuję po rozstaniu z chłopakiem, który wolał karierę niż mnie, nic- powiedziała chłodno. Próbowałem lekko ją objąć, lecz odepchnęła moją dłoń. Musiałem jej to w końcu powiedzieć, musiałem jej wyznać, co czuję...
-Chciałbym cię przeprosić za to, że zachowałem się jak ostatni dupek. Jesteś wspaniałą dziewczyną i nie zasługujesz na takie traktowanie. Przyznaję, że jestem skończonym kretynem. Po naszym rozstaniu nawet przez chwilę nie byłem szczęśliwy. Kocham cię [T.I]! Nadal cię kocham!- powiedziałem lecz dziewczyna odwróciła się ode mnie.
-Tego już za wiele Harry, już raz mnie zraniłeś, jeszcze ci mało?- powiedziała. Nie widziałem jej twarzy, ale byłem pewny, że na policzkach ma łzy. Nagle spostrzegłem coś niepokojącego. Rękaw luźnej bluzy dziewczyny lekko się podwinął, a na jej ręce dało się zobaczyć wiele podłużnych blizn. Po dokładniejszym przyjrzeniu się nie miałem wątpliwości, że to ślady po samookaleczaniu się. Moje oczy się zaszkliły. Ująłem mocno jej rękę. Chciała ją wyrwać, ale mój uścisk był za silny.
-Dlaczego to robiłaś?- zapytałem łamiącym się głosem. 
-Nic nie robiłam- powiedziała cicho. Skierowałem jej twarz w moją stronę zmuszając ją do spojrzenia mi w oczy. 
-Dlaczego się cięłaś?- ponowiłem.
-Dlatego, że nie było cię przy mnie- wyszeptała dziewczyna i wybuchnęła płaczem- ból był zbyt silny... wtedy sięgnęłam po żyletkę- łkała. Ponownie ująłem jej rękę i zacząłem całować wszystkie blizny pozostałe na nadgarstku i przedramieniu. Z całych sił starałem się nie rozpłakać lecz nie wytrzymałem i po moich policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy.
-Kochanie, jesteś cudowna, nie powinnaś tego robić- zacząłem, przerywając wypowiedź na delikatne pocałunki- gdybym tylko wiedział... zabroniłbym ci.
-Harry, nie potrzebujesz takiej dziewczyny jak ja. Wokół ciebie jest wiele pięknych modelek, piosenkarek... Ja jestem nikim- wyszeptała.
-[T.I], nie mów tak, dla mnie jesteś całym światem. Gdybym tylko mógł to wszystko naprawić, cofnąć czas...   całowałbym każdą część twojego ciała, ponieważ jesteś piękna. To ja cię zraniłem, to ja powinienem mieć teraz te rany na swoim ciele. Kocham cię i obiecuję ci, że już nigdy cię nie opuszczę i zawsze przy tobie będę, ale ty też musisz mi coś obiecać. Obiecaj, że już nigdy nie skrzywdzisz swojego idealnego ciała.
-Obiecuję- wyszeptała moja księżniczka i złączyła nasze usta w czułym pocałunku. 
Czułem się cudownie trzymając ją w moich ramionach. Była taka krucha i słaba... jak mogłem tak ją skrzywdzić? Na samą myśl, że to przeze mnie [T.I] zrobiła sobie coś takiego... Ugh.
 Najważniejsze, że od teraz będę mógł się nią opiekować.
-Kocham cię, kotku- wyszeptałem.
-Ja ciebie też- odparła i ponownie wpiła się w moje słone od łez wargi. 
Potem, tak jak dawniej, obejrzeliśmy zachód słońca popijając kawę i przytulając się nawzajem. Niczego więcej nie pragnąłem... Chciałem po prostu ochronić ją przed całym złem tego świata.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz