- Kochanie wróciłem! - zarzucił płaszcz na wieszak w przedpokoju, po czym podszedł do mnie do blatu w kuchni pocałował w policzek.
- Co ty nie powiesz. Mam chyba wzrok i słuch.
- Zły humorek widzę... Okres masz cz co? - zapytał biorąc jedną z kiełbasek, które właśnie kroiłam.
Udałam, że biję go po rękach, na co on zareagował śmiechem i odłożył nadgryzione mięso.
- Nie.
- Co jest [T.I]?
- Wszystko to doprowadza mnie do szału! - krzyknęłam i wyżyłam się na mojej ofierze - kawałku papryki.
- Wszystko, czyli co?
- A choćby to, że ty kurwa gwiazdą jesteś. A ja siedzę na bezczynnie na dupie w domu i tylko sprzątam, piorę, robię jedzenie i spotykam się z rodzicami - nie patrzyłam na niego wypowiadając te ostre słowa. Wzrok skupiłam na biednej papryce.- I tylko jak oglądam telewizję widzę tam ciebie i kumpli z zespołu. I ten szmat lasek kręcących się nieustannie koło ciebie. A ja? Tylko studia zaoczne, brak pracy, tylko i wyłącznie obowiązki i gnicie w tym mieszkaniu.
- Masz rację [T.I]. Zatrudnimy gosposię - przybliżając się leniwie do mnie, przygryzł moją dolną wargę.
- Nie chcę gosposi!
- Masz rację. Zaraz dam ci odpowiednią kwotę i pójdziesz na zakupy. Co ty na to?
- Nie chcę twoim pieprzonych pieniędzy i pieprzonych zakupów!
- To czego ty chcesz?!
- Ciebie głupku! Wiecznie cię nie ma, a ja spędzam czas na wyczekiwaniu ciebie!
- Chcesz mnie? Chcesz mnie? Na pewno? - ręką złapał mnie za plecy, zjeżdżał niżej aż do tyłka i ud.
- Na pewno!
- Prawidłowa odpowiedź - podniósł mnie i posadził na kuchennym blacie.
Czułam, że na czymś siedzę, ale teraz gdy zassysałam się w jego cudowne usta to nie było istotne, choćby był to nawet nóż. Bez myśli zaczęłam rozpinać guziki jego koszuli w kratkę, która zresztą sama mu podarowałam. On borykał się z moją bluzką.
- Seks na blacie w kuchni? Nie poznaję cię panno [T.N]! - mówił w przerwach pocałunków.
- Masz rację. Zanieś mnie do naszej sypialni.
- Mam cię zanieść?
Pokiwałam głową.
- Z dziką rozkoszą, księżniczko.
Bez problemu dźwignął mnie na swoje naprężone ręce. Rzeczywiście, niósł mnie jak księżniczkę. Czułam, jak powracają te dawne momenty...
Położył mnie na łóżku i nachylając się nade mną w końcu zdjął bluzkę. Sam ściągnął z siebie koszulę, w której zdążyłam rozpiąć wszystkie liczne guziki.
- Niall czekaj! Tam mi się gotuje sos do spaghetti!- E tam sos.
- Nie będziesz miał czego jeść przecież!
- Najem się tobą.
Kontynuował pocałunki, nasze usta łączyły się w jedność. Zaczął całować moją szyję i jęknęłam kiedy trafił w mój czuły punkt i ugryzł mnie tam lekko. Rękę przecisnął pod spód i jednym pewnym ruchem rozpiął mój stanik. Jak dzieciak całował moje piersi i kreślił kształty opuszkami palców. Było to nieziemskie uczucie.
Trudził się z moim rozporkiem, w którym złośliwy zamek się zaciął. Zareagowałam na to nieopanowanym śmiechem.
- Choćbym miał go wyrwać to i tak to rozkminię! - rzekł.
I tak, wyrwał. Brutalny Horan. Z kilkoma trudnościami zdjął z nóg moje kremowe rurki. Pozwolił mi zsunąć ze swojego tyłka jego spodnie. Bokserkami sam się zajął. Pocałował mnie delikatnie w okolice pępka, po czym zdjął majtki. TAM też złożył delikatny pocałunek, a ja czułam jak tracę kontrolę nad sobą. Chwycił swojego penisa w dłoń i umieścił go we mnie pierwszym mocnym i stanowczym ruchem. Zajęczałam cicho z bólu. Kontynuował dobrą passę już trochę z mniejszą siłą, a międzyczasie muskał moje wargi patrząc w oczy. Był w tym wszystkim takie seksowny...
Zbliżał się moment szczytu, do którego razem dobrnęliśmy. Nie opanowując sił wbiłam paznokcie w jego plecy. To one stały się miejscem mojego wyładowania energii.
Położył się obok mnie.
- Kurwa no! - zaklęłam.
- Co takiego kotku?
- Bo ja tobie zawsze ulegam, każdy problem, każdą moją wątpliwość umiesz załatwić.
- Bo jestem uroczy - pocałował mnie, po czym przyciągnął moje nagie ciało do jego. Ręce skierował na biodra.
I co poradzić? Sos pewnie eksplodował, ale doznałam kolejnego dowodu uroku Horan'a. Jestem mu zbyt uległa. Ale wiem, że chce dla mnie jak najlepiej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz