One Direction

One Direction

Łączna liczba wyświetleń

Przepraszam...

...jeśli jakiś imagin pojawi się kilka razy w innych postach to przepraszam. Po prostu jest tego dużo i czasami się w tym gubię. Dziękuję za zrozumienie. Jeśli zauważysz, że imagin wstawiłam wcześniej to możesz powiadomić mnie o tym w komentarzu.

niedziela, 6 lipca 2014

50#Harry



Harry siedział na ławce przy deptaku z łokciami opartymi na oparciu i paląc papierosa, wpatrywał się leniwie w horyzont. Dmuchnął dymem w kierunku pomarańczowo-fioletowego zachodu słońca i przeklinał świat po cichu, w głowie.

Minęły 2 miesiące odkąd został zwolniony z pracy, gdzie pracował przez 3 lata jako piekarz w lokalnej piekarni. To były dwa naprawdę długie miesiące, w których szukał jakiejkolwiek roboty. Poszedł nawet do X Factor w nadziei, że może jednak mu się uda.Niestety do teraz nie dostał telefonu z żadną informacją. 
Patrzył jak szary dym tańczy w powietrzu. Kiedy dym się ulotnił, dostrzegł małą dziewczynkę, siedzącą na skraju promenady z zwisającymi nóżkami nad zimną wodą. Zmrużył oczy i przyglądał się jej przez kilka sekund, przed tym rozglądając się, czy nie ma wokół nikogo, kto mógłby towarzyszyć dziecku. Nie był najbardziej spostrzegawczym człowiekiem, ale nie był na tyle obojętnym na otoczenie, aby nie zauważyć, nikogo wokół siebie, zwłaszcza teraz, jesienią kiedy powietrze jest już na tyle chłodne, że nie sprzyja chodzeniu na deptaku. Można było usłyszeć jedynie mewy i cisze fal.
Zanim się zorientowała, Harry chwycił swoją marynarkę z ławki i szedł w kierunku dziewczyny. Zatrzymał się kilka metrów od niej i wziął kolejnego bucha z papieros, zanim wyrzucił go i poszedł porozmawiać z dziewczynką.
-Hej- powiedział trochę zbyt szorstko- Co ty  tu robisz?
Dziewczynka odwróciła głowę i spojrzała na niego. Był zaskoczony jej uderzająco jasnymi, niebieskimi oczami, który stwarzały kontrast z jej oliwkową skórą i długimi, czarnymi włosami, które sięgały zaledwie kilka centymetrów od jej bioder. Miała na sobie białą, koronkową sukienkę, która była zdecydowanie zbyt przewiewna jak na taką pogodę. Najprawdopodobniej miała około 10 lat, ale Harry strzelił jej wiek niepewnie. 
-Nie mogę znaleźć drogi do domu- w końcu odpowiedziała, nie urywając kontaktu wzrokowego.
-Gdzie są twoi rodzice?
-Nie tutaj.
Harry westchnął.
-Czy wiesz, gdzie mieszkasz?- zapytał, a dziewczyna powoli skinęła głową w odpowiedzi.
-Chodź, zabiorę cię na komisariat. Może twoi rodzice już tam zadzwonili, że się zgubiłaś.
Tym razem dziewczynka pokręciła głową i uniosła brwi.
-Straciłam jedną rzecz, aby dostać się do domu- powiedziała cicho. Harry bał się, że zaraz się rozpłacze, więc przykucnął i pogłaskał dziewczynę po głowie. 
-Co takiego straciłaś?- spytał, zastanawiając się, przez co nie może wrócić do domu. Znów pokręciła głową i spojrzała na wodę. Harry westchnął i podrapał się w głowę z niecierpliwością. To właśnie dlatego, nie lubił mieć do czynienia z dziećmi. 
Chciał zostawić dziewczynę i wezwać tu policję, ale jego sumienie nie pozwoliło mu na to.
-Jak masz na imię?- zapytał.
-[Twoje.Imię].
- Cóż [Twoje.Imię]...- wyprostował się i zarzucił kurtkę przez ramię- Nazywam się Harry. Jeśli chcesz, mogę poszukać z tobą to co straciłaś. Przynajmniej aż słońce całkowicie zajdzie- wzruszył ramionami i spojrzał na zegarek.
-Mamy jeszcze trochę czasu, a potem zabieram cię na komisariat.
Twarz dziewczynki rozjaśniła się w podnieceniu i Harry zaczął się zastanawiać, w jaki sposób dzieci ufają innym ludziom tak chętnie. Było tyle naiwnego, tak dziwnego w jej oczach, że trudno było uwierzyć, że kiedyś miał taki sam pogląd na świat. Patrzył, jak dziewczyna wstaje i strzepuje nieistniejący brud z białej sukienki i spojrzała się na niego, uśmiechając się radośnie. 
-Jesteś gotowa?- zapytał ją, a ona skinęła głową w odpowiedzi.
-Dobra... Znasz miejsce, w którym to zgubiłaś? -Hm..- powiedziała z entuzjazmem- Myślę, że to ta droga, Harry.
Harry uniósł brwi. "Harry, huh?"- pomyślał lekko się uśmiechając.
[Twoje.Imię] prowadziła Harrego w kierunku parku, przy deptaku. Często się zatrzymywała patrząc czy idzie za nią. Kiedy dotarli do parku dziewczynka zaczęła się rozglądać we wszystkich kierunkach. W lewo, prawo, górę, dół... Poszukiwała coś przez kilka minut z negatywnym skutkiem, co wywołało przygnębienie na jej twarzy. Szli wydeptaną ścieżką w poszukiwaniu zgubionej rzeczy. [Twoje.Imię] zaczęła opowiadać mu historie o sobie. Było już prawie ciemno. 
-Wiesz Harry- zaczęła radośnie, jak gdyby nie było żadnego problemu- W miejscu, w którym mieszkam, za każdym razem kiedy idziemy gdzieś, zawsze chowamy pióra z tyłu, aby inni ludzie wiedzieli, że jesteśmy w porządku. 
-Chować pióra?- zapytał sceptycznie z uniesionymi brwiami. Doszedł do wniosku, że [Twoje.Imię] jest tylko małą dziewczynką z bujną wyobraźnią. Była typem dziecka, który wymyśla niestworzone historie.
-Gdzie mieszkasz?
-Gdzieś baaaaardzo daleko- powiedziała i biegła przed nim, kiedy nagle chwyciła kij leżący na piasku. Przykucnęła i zaczęła robić przypadkowe bazgroły na chłodnym piasku. Harry dogonił dziewczynkę i stanął obok niej.
-Słuchaj- powiedział, a ona spojrzała na niego- Jest już całkiem ciemno. Co straciłaś? Być może uda nam się to tutaj szybko znaleźć. Jeśli nie, to najwyższy czas, abym zabrał cię na policję.
Dziewczyna przyglądała się mu uważnie i ponownie ujrzał  niezwykłą dojrzałość w jej oczach takiej młodej dziewczyny. 
[Twoje.Imię] zmrużyła oczy i spojrzała na swoje stopy.
-Moje skrzydła- wyszeptała.
-Co?
-Straciłam moje skrzydła.

Harry skrzywił się i podrapał się po głowie. Czuł, że jego cierpliwość maleje, ale udało mu się zapanować nad rosnącą irytacją. Wziął głęboki oddech i wziął kij od dziewczynki i zaczął poruszać nim po piasku. Narysował dwie zakrzywione na górze linie i poprowadził je w dół, powstał lustrzany rysunek skrzydeł.  Kiedy skończył, cofnął się o krok i skinął głową z aprobatą.

-Tutaj- powiedział wskazując na swoje arcydzieło- Dałem ci skrzydła.
Dziewczynka była zachwycona i stanęła nad rysunkiem z szeroko otwartymi oczami z podniecenia. Roześmiała się.
-Dziękuje Harry!
Nie spodziewał się, że będzie tak zachwycona na widok rysunku skrzydeł. I już miał powiedzieć jej, że muszą jechać na komisariat, kiedy jego telefon zaczął dzwonić. Odwrócił się i poszedł kilka kroków w tył, aby odebrać połączenie. To był telefon z X Factor. Dostał się do następnego etapu. Ustalił datę następnego castingu i podziękował. Odłożył słuchawkę i odwrócił się. Zauważył, że nigdzie nie ma dziewczynki.
-[Twoje.Imię!- zawołał- Gdzie jesteś?!
Podszedł do piasku, gdzie przed kilkoma minutami narysował skrzydła i zobaczył jakiś napis.
"Dziękuję"- było napisane tuż obok rysunku. Kiedy miał już zacząć szukać dziewczynki, zauważył małe, białe piórko powoli opadające przed nim. Mimo coraz większej ciemności, dostrzegł piórko, jakby świeciło się w jakiś sposób. Uniósł rękę i położył je na swoją dłoń. 
I wtedy przypomniał sobie, co powiedziała dziewczynka: Zawsze chowamy pióra z tyłu, aby inni ludzie wiedzieli, że jesteśmy w porządku. 
Wpatrywał się w małe, białe piórko z niedowierzaniem. Po chwili uśmiechnął się i schował piórko bezpiecznie do kieszeni. Wyjął paczkę i leniwie zapalił papierosa, kiedy szedł wzdłuż parku z powrotem do swojego mieszkania.



"Nie mamy skrzydeł by latać, a mimo tego to nasz cel. Nie chcemy wracać w tyle nie wartych tego miejsc. Wyżej od świata gdzie ciszej jest, życie ma inną treść - łatwiej o sens i sedno. "

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz