Blog:Imaginy o One Direction
Dwudziesta pierwsza, dwudziesta pierwsza siedem,a minuty ciągle przybywały, a jego wciąż nie było. Opadłam na krzesełko ciężko wypuszczając powietrze. Zdmuchnęłam palące się świeczki i wsłuchiwałam się w tykający zegar na ścianie. Dwudziesta pierwsza trzydzieści sześć . To była nasza pierwsza rocznica, nie rozumiem jak mógł zapomnieć, tyle pracy włożyłam w tą kolację, żeby było tak romantycznie, ale jak zawsze praca jest ważniejsza o de mnie. Wiem, że kocha to robić, ale czasem mógłby poświecić też trochę czasu dla mnie, czy to aż tak dużo wymagam? Prawie wcale nie ma go w domu, a to jakieś koncerty, spotkania z fanami, zdjęcia, wywiady.. no i gdzie w tym wszystkim ma znaleźć się choć krzta wolnego czasu dla mnie? Wiedziałam na co się piszę,zdawałam sobie sprawę że spotykam sie z gwiazdą i nieliczne chwilę będziemy mogli spędzać wspólnie jako normalna para dorosłych zatraconych w sobie, ale myślałam, że nie zapomni, zważając na to, że to pierwsza rocznica naszego związku. Bardzo mi na tym zależało. Cały czas na Niego czekałam, nerwowo stukając paznokciami o blat drewnianego stołu. Dwudziesta druga czternaście. Nie no to już się zaczyna robić śmieszne z moich rozmyśleń wyrwało mnie skrzypienie jego butów na mahoniowej podłodze.
- Cześć kochanie, jeszcze nie śpisz? Podszedł do mnie całując mnie w głowę.
- Nie jakoś nie mogę spać. Skłamałam a cóż innego miałam zrobić? .-A Tobie jak dzień minął?
- Tak jak zawsze wywiad dla jakiegoś magazynu , przerwał swój monolog popijając zimną wodę potem zdjęcia. Dokończył.
Usiadł na przeciw mnie, przekręcając głowę w prawą stronę zaczął wpatrywać się we mnie a na licu loczka pojawił się uśmiech a także lekkie zagłębienie w policzku.
- Co się tak patrzysz? Zapytałam z grymasem na twarzy.Nutka wewnętrznej nadzieje nie umarła..ech czy aby na pewno?
- Albo mi się wydaje, że jesteś zdenerwowana, albo..Raptownie wstałam z krzesełka wumiając dalszą część monologu Harrego.
- Wydaje Ci się. Posłałam mu wymuszony uśmiech.-Odgrzać Ci dzisiejszą kolację? Zapytałam wyjmując danie z lodówki.
- Tak, jestem głodny jak wilk. Powiedział przeciągając się.-I bardzo zmęczony.
Odwróciłam się do niego tyłem podgrzewając danie w mikrofalówce. Cały czas opowiadał mi co dziś robili.
- T.I skarbie słuchasz mnie?
- Emm tak, po prostu zamyśliłam się. Podeszłam do niego stawiając przed nim gorącą potrawę.
- Dziękuję, kochana jesteś, a Ty nie zjesz ze mną? Zapytał z nutką nadziei w głosie.
Chwyciłam w dłonie metalową zapalniczkę zapalając na stole świeczki które już po sekundzie rozpalił pomarańczowy płomień.
- T.I ? Wyczekiwał na jakąkolwiek reakcję.
- Nie jadłam już. Smacznego kochanie i wszystkiego najlepszego z okazji naszej pierwszej rocznicy. Powiedziałam podkreślając trzy ostanie słowa. Zapaliłam ostatnią świece i wyszłam z jadalni.
Oczami Harrego
Wsłuchiwałem się w jej słowa zahipnotyzowany. Jak mogłem zapomnieć, no jak?! Odsunąłem talerz, a widelec w momencie znajdował już inne położenie. Nagle straciłem apetyt, podparłem dłońmi policzki i wpatrywałem się w palący płomień. Nawet zapomniałem jej kupić jakichkolwiek kwiatów. Ugasiłem żar palących się świeczek i ruszałem schodami do naszej sypialni. Zanim zdążyłem pociągnąć za klamkę wypuściłem ciężko powietrze zaglądając czy aby na pewno postać mojej kobiety się tam znajduję. Stała przy oknie z założonymi rękami na piersi cicho pochlipując. Odwróciła głowę spotykając moją postawę w drzwiach. Szybko otarła spływające łzy z policzków i nadal wpatrywała się w przechodniów idących naszą uliczką. Podszedłem do niej ody tyłu. Nie wiedziałem jak mam się do tego zabrać. Zająknąłem się chcąc położyć dłoń na jej ramieniu, ale szybko ją cofnąłem, widząc jak jej ciało przesuwa się do przodu. Podszedłem do niej znajdując się przy jej lewym ramieniu. Stanąłem w tej samej pozycji co T.I i wpatrywałem się w ten sam obiekt co Ona.
- (T.I.Z) kochanie przepraszam Cię najmocniej, to wszystko mnie przerosło ciągłe wywiady, spotkania i tak w koło.
Odwróciła się moją stronę lekko pokręcając głową. Złapałem jej drobne dłonie całkowicie obtulając je w moje ręce. Nie wiedziała gdzie podziać swój wzrok. Błądziła po całej długości mojego ciała, aż w końcu spotkała moje oczy.
- Wiem jestem kompletnym idiotą, nie powonieniem o tym zapominać
- Dobrze..
- Nie T.I poczekaj to nie powinno tak wyglądać, dziś cały dzień powinniśmy spędzić ze sobą. Przejechałem dłonią po jej policzku.
- Ja.. ja tylko chcę żebyś spędzał zemną choć odrobinę czasu mieszkamy tu razem a prawię wogóle się nie widujemy to jest chore.Wiem, że muzyka jest dla Ciebie najważniejsza, ale znajdź trochę w Swoim życiu miejsca dla mnie dobrze? Rozumiem, że masz teraz dużo pracy bo nowa płyta i w ogóle, ale czasem jest mi po prostu smutno, że nie możemy spędzić go wspólnie.
Nie wiedziałem o ty wcześniej, zdawałem sobie sprawę z tego że często zostaje sama, ale nie wiedziałem, że jest boli to ją aż tak. Bardzo namieszałem muszę to zmienić. Będę starał się teraz przebywać z Nią w każdej wolnej chwili, jest warta tego zachodu.Moje najukochańsze słoneczko.
- Dobrze, dobrze kochanie, obiecuję Ci, że to się zmieni .Przytuliłem ją mocno do klatki piersiowej całując w czoło.- A i jeszcze jedno. Mużyka niej jest najważniejsza w moim życiu.. najważniejsza jesteś Ty.
- Nie jakoś nie mogę spać. Skłamałam a cóż innego miałam zrobić? .-A Tobie jak dzień minął?
- Tak jak zawsze wywiad dla jakiegoś magazynu , przerwał swój monolog popijając zimną wodę potem zdjęcia. Dokończył.
Usiadł na przeciw mnie, przekręcając głowę w prawą stronę zaczął wpatrywać się we mnie a na licu loczka pojawił się uśmiech a także lekkie zagłębienie w policzku.
- Co się tak patrzysz? Zapytałam z grymasem na twarzy.Nutka wewnętrznej nadzieje nie umarła..ech czy aby na pewno?
- Albo mi się wydaje, że jesteś zdenerwowana, albo..Raptownie wstałam z krzesełka wumiając dalszą część monologu Harrego.
- Wydaje Ci się. Posłałam mu wymuszony uśmiech.-Odgrzać Ci dzisiejszą kolację? Zapytałam wyjmując danie z lodówki.
- Tak, jestem głodny jak wilk. Powiedział przeciągając się.-I bardzo zmęczony.
Odwróciłam się do niego tyłem podgrzewając danie w mikrofalówce. Cały czas opowiadał mi co dziś robili.
- T.I skarbie słuchasz mnie?
- Emm tak, po prostu zamyśliłam się. Podeszłam do niego stawiając przed nim gorącą potrawę.
- Dziękuję, kochana jesteś, a Ty nie zjesz ze mną? Zapytał z nutką nadziei w głosie.
Chwyciłam w dłonie metalową zapalniczkę zapalając na stole świeczki które już po sekundzie rozpalił pomarańczowy płomień.
- T.I ? Wyczekiwał na jakąkolwiek reakcję.
- Nie jadłam już. Smacznego kochanie i wszystkiego najlepszego z okazji naszej pierwszej rocznicy. Powiedziałam podkreślając trzy ostanie słowa. Zapaliłam ostatnią świece i wyszłam z jadalni.
Oczami Harrego
Wsłuchiwałem się w jej słowa zahipnotyzowany. Jak mogłem zapomnieć, no jak?! Odsunąłem talerz, a widelec w momencie znajdował już inne położenie. Nagle straciłem apetyt, podparłem dłońmi policzki i wpatrywałem się w palący płomień. Nawet zapomniałem jej kupić jakichkolwiek kwiatów. Ugasiłem żar palących się świeczek i ruszałem schodami do naszej sypialni. Zanim zdążyłem pociągnąć za klamkę wypuściłem ciężko powietrze zaglądając czy aby na pewno postać mojej kobiety się tam znajduję. Stała przy oknie z założonymi rękami na piersi cicho pochlipując. Odwróciła głowę spotykając moją postawę w drzwiach. Szybko otarła spływające łzy z policzków i nadal wpatrywała się w przechodniów idących naszą uliczką. Podszedłem do niej ody tyłu. Nie wiedziałem jak mam się do tego zabrać. Zająknąłem się chcąc położyć dłoń na jej ramieniu, ale szybko ją cofnąłem, widząc jak jej ciało przesuwa się do przodu. Podszedłem do niej znajdując się przy jej lewym ramieniu. Stanąłem w tej samej pozycji co T.I i wpatrywałem się w ten sam obiekt co Ona.
- (T.I.Z) kochanie przepraszam Cię najmocniej, to wszystko mnie przerosło ciągłe wywiady, spotkania i tak w koło.
Odwróciła się moją stronę lekko pokręcając głową. Złapałem jej drobne dłonie całkowicie obtulając je w moje ręce. Nie wiedziała gdzie podziać swój wzrok. Błądziła po całej długości mojego ciała, aż w końcu spotkała moje oczy.
- Wiem jestem kompletnym idiotą, nie powonieniem o tym zapominać
- Dobrze..
- Nie T.I poczekaj to nie powinno tak wyglądać, dziś cały dzień powinniśmy spędzić ze sobą. Przejechałem dłonią po jej policzku.
- Ja.. ja tylko chcę żebyś spędzał zemną choć odrobinę czasu mieszkamy tu razem a prawię wogóle się nie widujemy to jest chore.Wiem, że muzyka jest dla Ciebie najważniejsza, ale znajdź trochę w Swoim życiu miejsca dla mnie dobrze? Rozumiem, że masz teraz dużo pracy bo nowa płyta i w ogóle, ale czasem jest mi po prostu smutno, że nie możemy spędzić go wspólnie.
Nie wiedziałem o ty wcześniej, zdawałem sobie sprawę z tego że często zostaje sama, ale nie wiedziałem, że jest boli to ją aż tak. Bardzo namieszałem muszę to zmienić. Będę starał się teraz przebywać z Nią w każdej wolnej chwili, jest warta tego zachodu.Moje najukochańsze słoneczko.
- Dobrze, dobrze kochanie, obiecuję Ci, że to się zmieni .Przytuliłem ją mocno do klatki piersiowej całując w czoło.- A i jeszcze jedno. Mużyka niej jest najważniejsza w moim życiu.. najważniejsza jesteś Ty.
Każdy z nas ma takie chwile, jakby cały świat odwrócił się przeciwko niemu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz